06.07.2023, 23:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2023, 23:10 przez Darcy Lockhart.)
Worek dwukrotnie opadł na ziemię. Na szczęście Darcy pamiętał, by lewitować go nisko - a jednak za każdym razem, gdy te szczątki uderzały o podłoże, wielka gula w jego gardle narastała. Starał się nie myśleć o tym, że w tym worku spoczywa człowiek.
Fragmenty człowieka.
Gdyby miał w żołądku coś jeszcze, chyba zwymiotowałby znowu.
Kiedy wynosił z lasu tę kobietę, czuł się bohaterem. Podobnie jak w tamtej chwili, w której udało się im (a właściwie Daisy, ale Darcy lubił przejmować część zasług, a ona sama by tu nie weszła!) zdobyć torbę od hipogryfa, w tej chwili niesioną na ramieniu, bo może dzięki niej ktoś znajdzie tę czarownicę. Ale w tej chwili czuł boleśnie, że żaden z niego heros - i chciał być gdziekolwiek, byle nie tutaj. Dlatego szedł tak szybko, jak tylko pozwalały mu nogi, chociaż zmęczenie po tych leśnych wędrówkach powoli zaczęło dawać mu się we znaki.
Gdy natknęli się na zawalone przejście, wyciągnął różdżkę w ich stronę...
...a potem ją po prostu opuścił.
Jeśli nie znaleźliby tego worka, prawdopodobnie próbowałby usunąć te kamienie i chaszcze. (I odniósł sromotną porażkę, bo nie był ani siłaczem, ani mistrzem translokacji, był pisarzem, i powoli uświadamiał sobie, że nie powinien tu w ogóle przychodzić. Choć było jasne, że już jutro zapomni o tych myślach, poza tym może i nie miał racji... ten jeden raz... przecież faktycznie pomogli kobiecie, prawda?)
- Chodźmy stąd po prostu - mruknął do Daisy i znów wycelował w worek z makabryczną zawartością. Co go obchodziło, że wozy nie będą mogły jeździć przez Knieję? Straszna rzecz, nie ma co.
Ominął ostrożnie przeszkodzę i wraz z siostrą ruszył do miejsca, w którym zapisali się na przeszukiwanie lasu...
Fragmenty człowieka.
Gdyby miał w żołądku coś jeszcze, chyba zwymiotowałby znowu.
Kiedy wynosił z lasu tę kobietę, czuł się bohaterem. Podobnie jak w tamtej chwili, w której udało się im (a właściwie Daisy, ale Darcy lubił przejmować część zasług, a ona sama by tu nie weszła!) zdobyć torbę od hipogryfa, w tej chwili niesioną na ramieniu, bo może dzięki niej ktoś znajdzie tę czarownicę. Ale w tej chwili czuł boleśnie, że żaden z niego heros - i chciał być gdziekolwiek, byle nie tutaj. Dlatego szedł tak szybko, jak tylko pozwalały mu nogi, chociaż zmęczenie po tych leśnych wędrówkach powoli zaczęło dawać mu się we znaki.
Gdy natknęli się na zawalone przejście, wyciągnął różdżkę w ich stronę...
...a potem ją po prostu opuścił.
Jeśli nie znaleźliby tego worka, prawdopodobnie próbowałby usunąć te kamienie i chaszcze. (I odniósł sromotną porażkę, bo nie był ani siłaczem, ani mistrzem translokacji, był pisarzem, i powoli uświadamiał sobie, że nie powinien tu w ogóle przychodzić. Choć było jasne, że już jutro zapomni o tych myślach, poza tym może i nie miał racji... ten jeden raz... przecież faktycznie pomogli kobiecie, prawda?)
- Chodźmy stąd po prostu - mruknął do Daisy i znów wycelował w worek z makabryczną zawartością. Co go obchodziło, że wozy nie będą mogły jeździć przez Knieję? Straszna rzecz, nie ma co.
Ominął ostrożnie przeszkodzę i wraz z siostrą ruszył do miejsca, w którym zapisali się na przeszukiwanie lasu...
Koniec sesji