Na wszystkie czekoladowe żaby świata, po jaką cholerę się tutaj wybrała. Owszem, miała nieco nadmiarowych monet w sakiewce, ale żeby od razu przechodzić obok sklepu miotlarskiego i z zainteresowaniem przyglądać się witrynie. Przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że latać nie umie i nagle na starość się to nie zmieni - nawet jeśli obiektywnie wciąż była młokosem, który miał cale życie przed sobą. Teraz jednak przyglądała się z zainteresowaniem pięknej pracy, żłobieniom wykonanym z najwyższą starannością, zaimpregnowanym drewnie, które swym kształtem chętnie rzuci wyzwanie przestworzom jak i innym zawodnikom quidditcha. Ileżby dała, by mieć taki talent, by sięgać przestworzy i szczytów sławy.
Wiedziona jakimś wewnętrznym głosem, weszła do środa nim ulice na dobre przerzedziły się. Może i jako półgoblin, członek dwóch społeczności, córka tych, którzy znali ziemię i jej skarby jak własną kieszeń, nie garnęła się do latania na miotle, to jednak chętnie przyglądała się z bliska temu co oferował ten sklep. Grzecznie przywitała się z właścicielami skinieniem głowy, by chwilę później muskać palcami tak zadbane drewno. Nie interesowały ją miotły dla biednych, chociaż sama wciąż nie dorobiła się fortuny, by mogła lekką ręką kupować najdroższe modele. Nie była również znawczynią obróbki drewna, o której choć słyszała, to nigdy ją głęboko nie pociągała. Chciała jednak podpatrzeć technikę, poszukać inspiracji, która poprawiłaby jej umiejętności rzemieślnicze. Teraz w głowie analizowała różnice wynikające z różnic materiału, że drewno to żywa materia, a kruszce są zimne i pozbawione tego pierwiastka. Niby były zupełnie inne pod względem przetwarzania, a jednak końcowe efekty mogły być bardzo zbliżone, dzięki drobnej pomocy magii.
Rozejrzała się jeszcze raz po sklepie, nie przeczuwając tego, co wkrótce się wydarzy. Za bardzo oddana swoim przemyśleniom, nawet nie spostrzegła zmian na niebie, które skutecznie pomogłyby jej ocenić sytuację, albo przynajmniej spróbować uciec do bezpiecznego miejsca. Zanurzyła się tak głęboko, że trudno byłoby jej samodzielnie wrócić do rzeczywistości. Dalej rozpracowywała na części pierwsze drewno z pięknych mioteł, dumając czy kiedyś stworzy coś równie pięknego z metalu.