Wparował do środka zaraz za swoim ojcem i podobnie jak on, machał niczym opętany na lewo i prawo. Widza nabyta podczas nauki w Durmstrangu czy podczas wypraw, nie poszła na marne, a Hjalmar ucieszył się niezmiernie widząc jak te krwiożercze bestię zostawiają ofiarę w spokoju i ratują się ucieczką. Czym prędzej dobiegł do biedaka aby mu się przyjrzeć - Masakra... - przyznał, spostrzegając po chwili, że jeden z wilków porwał rękę, która ewidentnie nie należała do niego - Ej! Oddawaj to! - wykrzyczał w jego kierunku, a następnie czym prędzej upuścił topór na ziemię aby szybko dobyć różdżki i przy jej pomocy spróbować odzyskać zgubę.
O ile chęć odzyskania całości truchła była marzeniem ściętej głowy tak zebranie pozostałych rzeczy nie należało do najtrudniejszych zadań. Nie zmieniało to jednak faktu, że sposób w jaki ta osoba zakończyła swój żywot, nie należało do przyjemnym a już na pewno nie do bezbolesnych. W głębi duszy, Nordgersim, wierzył że porwanie oraz rozszarpanie przez wilki zadziało się już po śmierci od jakiegoś uderzenia czy cokolwiek innego, niż zostanie zjedzonym żywcem.
Po próbie wyrwania ręki z paszczy tamtego zwierzęcia, ruszył aby pozbierać tyle rzeczy ile tylko da radę. Uprzednio ugasił przygotowaną wcześniej pochodnię, uklepując ją w ziemi aby mieć pewność, że ta zgasła, a w wolną dłoń zabrał swój topór z ziemi. Hjalmar z dużym grymasem na twarzy podniósł głowę oraz po krótki przepatrzeniu zabrał również różdżkę, która najlepiej należała do tego jegomościa. Nie przykuł większego zainteresowania do ubrań jako, że i tak zapewne nie szłoby dużo z tego się dowiedzieć - Pozbierałem jakieś pozostałości... Weźmiesz resztę... - spojrzał ponownie na kadłubek, który leżał na ziemi - Ciała? - zapytał Dagura, będąc gotowym aby podjąć kolejne kroki jako, że to był dopiero początek wyprawy.
Rzut na translokację aby spróbować odzyskać rękę od wilków.
Sukces!