08.07.2023, 22:36 ✶
19 maja 1972
Dom Perseusa; wieczór
Perseus Black i Bellamy Dupont
Przez dłuższą chwilę przyglądał się swojemu odbiciu w szybie. Okolica za szkłem powoli pogrążała się w mroku, przez co jego odbicie stawało się coraz wyraźniejsze i łatwo można było dostrzec szczegóły jego wyjątkowo zmęczonej twarzy. Z podkrążonych oczu i bladej cery od razu, niczym z księgi, można było wyczytać, że ostatnimi czasy Bellamy nie sypia zbyt dobrze. Można było zrzucić to na niemal wszystko, bo życie nie było łatwe, jednak Bellamy nie potrafił dokładnie określić, co tak właściwie się z nim działo. Być może było to zwykłe przemęczenie, którego przecież doświadczał czasami. No ale skoro był zmęczony, to czy nie powinien zasypiać z większą łatwością? Być może jednak stresował się czymś, czego nie potrafił zdefiniować? Wiele się działo, o wielu rzeczach myślał, często błahych, bo tymi poważniejszymi nie chciał zaprzątać sobie swojej i tak już dość przepracowanej głowy. Nie było mu łatwo, więc po co miałby sobie to wszystko utrudniać jeszcze bardziej.
Obrócił w dłoniach filiżankę herbaty, która już dawno zdążyła wystygnąć. Nie przepadał za ciepłymi napojami, więc ten fakt akurat mu nie przeszkadzał. Upił kilka łyków, więc w naczyniu nie pozostało już zbyt wiele herbaty, ale nie spieszył się z jej skończeniem. Siedział tu już dobre kilka godzin, co z pewnością było dużym nadużyciem gościnności Blacka. Francuz nie wiedział tak właściwie, po co tutaj przyszedł, dał się bowiem porwać myśli, która kazała mu tutaj przyjść, a on postanowił jej posłuchać.
Perseus był miłym człowiekiem, a przynajmniej takim był w jego odczuciu. Znali się bowiem już od wielu lat, więc Bellamy nie czuł się przy nim w żaden sposób nieswojo, a Black pewnie wiedział o nim i jego przypadłości więcej niż ktokolwiek inny, a więc nie było czego przy nim ukrywać.
Spojrzał na kręcącego się po pokoju mężczyznę, odkładając filiżankę na bok.
– Późno już, zasiedziałem się – powiedział, żeby przerwać ciszę, która powstała. Nie była ona niekomfortowa, jednak Bell miał wrażenie, że dobrze byłoby coś w końcu powiedzieć i przestać wpatrywać się w okno.