03.11.2022, 21:28 ✶
Patrick pewnie powinien przyznać, że również się tego spodziewał. Tyle że nie. Nie w takiej skali. Może był zbytnim optymistą, gdy wierzył, że większość będzie chciała zachować świętą neutralność a najzagorzalsi zwolennicy Czarnego Pana ograniczą się do niewielkiej bandy świrów. Ale może to właśnie było prawdziwą siłą Lorda Voldemorta, że obudził w umysłach niektórych czarodziei idee, których jeszcze przed kilku laty musieliby się (przynajmniej) publicznie wstydzić.
Kiwnął głową, choć w jego ruchach dało się wyczuć pewne wahanie. Nora zadawała ciężkie pytania, na które trudno było jednoznacznie odpowiedzieć.
- Zakładam, że nie po to, ten, który ogłosił się Czarnym Panem zrobił to jawnie by teraz się ukrywać – powiedział powoli. Co też pewnie oznaczało, że powinni spodziewać się coraz częstszych ataków na przeciwników i wrogów Lorda Voldemorta. Z drugiej strony, przynajmniej oficjalnie, Ministerstwo Magii nigdy nie opowiedziało się po stronie śmierciożerców, ci nadal więc łamali prawo. A gdyby Patrick był Czarnym Panem nie rzucałby się na oślep do walki, ale szukałby takich celi ataku, które sprawiłyby, że reszta czarodziei przeraziłaby się jego potęgi do tego stopnia by się do niego przyłączyć. – Nawet jeśli spróbują, pojawi się reakcja. Z wielu stron - zanaczył na wszelki wypadek.
Steward powstrzymał się przed krzywym uśmiechem, gdy usłyszał o talencie Nory do pieczenia. Na swój sposób i taki talent był w jakimś stopniu przydatny, nawet jeśli w ogólnym rozrachunku ograniczałby się tylko do rozsyłania pączków Zakonowi Feniksa. Jak sama zauważyła, podnoszenie morale też było potrzebne.
- To całkiem przydatne umiejętności – zauważył, nawiązując przede wszystkim do warzenia eliksirów i tworzenia maści. Zastanawiał się na ile zaawansowana była w dziedzinach, które wymieniła. – Od dawna się tym zajmujesz? Pieczeniem i tak dalej? – podpytał. Nora wyglądała dość młodo, może nie jak kobieta, która tylko co skończyła Hogwart, ale też wydawała mu się o kilka lat młodsza od niego samego. - Myślę, że w najbliższym czasie złożę u ciebie drobne zamówienie – zaproponował powoli. Najpierw małe, potem pewnie trochę większe i może jeszcze większe. Wszystko zależało do tego, jak potoczy się ich współpraca. I jakie będzie faktyczne zapotrzebowanie. – Jestem Patrick.
Kiwnął głową, choć w jego ruchach dało się wyczuć pewne wahanie. Nora zadawała ciężkie pytania, na które trudno było jednoznacznie odpowiedzieć.
- Zakładam, że nie po to, ten, który ogłosił się Czarnym Panem zrobił to jawnie by teraz się ukrywać – powiedział powoli. Co też pewnie oznaczało, że powinni spodziewać się coraz częstszych ataków na przeciwników i wrogów Lorda Voldemorta. Z drugiej strony, przynajmniej oficjalnie, Ministerstwo Magii nigdy nie opowiedziało się po stronie śmierciożerców, ci nadal więc łamali prawo. A gdyby Patrick był Czarnym Panem nie rzucałby się na oślep do walki, ale szukałby takich celi ataku, które sprawiłyby, że reszta czarodziei przeraziłaby się jego potęgi do tego stopnia by się do niego przyłączyć. – Nawet jeśli spróbują, pojawi się reakcja. Z wielu stron - zanaczył na wszelki wypadek.
Steward powstrzymał się przed krzywym uśmiechem, gdy usłyszał o talencie Nory do pieczenia. Na swój sposób i taki talent był w jakimś stopniu przydatny, nawet jeśli w ogólnym rozrachunku ograniczałby się tylko do rozsyłania pączków Zakonowi Feniksa. Jak sama zauważyła, podnoszenie morale też było potrzebne.
- To całkiem przydatne umiejętności – zauważył, nawiązując przede wszystkim do warzenia eliksirów i tworzenia maści. Zastanawiał się na ile zaawansowana była w dziedzinach, które wymieniła. – Od dawna się tym zajmujesz? Pieczeniem i tak dalej? – podpytał. Nora wyglądała dość młodo, może nie jak kobieta, która tylko co skończyła Hogwart, ale też wydawała mu się o kilka lat młodsza od niego samego. - Myślę, że w najbliższym czasie złożę u ciebie drobne zamówienie – zaproponował powoli. Najpierw małe, potem pewnie trochę większe i może jeszcze większe. Wszystko zależało do tego, jak potoczy się ich współpraca. I jakie będzie faktyczne zapotrzebowanie. – Jestem Patrick.