09.07.2023, 19:33 ✶
Drzwi wejściowe były zamknięte na zamek. Taki zupełnie zwykły, mugolski zamek, tylko dużo lepszy niż ten, którym zabezpieczone było wejście do piwnicy. Tu, jak i tam, w pobliżu brakowało klucza, który by je otwierał. Na drzwiach nie ciążyła żadna magia, co patrząc po okolicy i po tym, że wynajmujący najwyraźniej nie obawiali się nadejścia pracowników Ministerstwa Magii, miało sporo sensu. Albo też, w połączeniu z tym, co Brenna tylko co zobaczyła, powinno ją zaalarmować.
Patrick stał niemal w tym samym miejscu, w którym widziała go po raz ostatni. Opierał się plecami o magazyn, głowę miał lekko pochyloną, jakby nie chciał by ktoś mógł zapamiętać jego twarz. Od czasu do czasu tylko rzucał dłuższe spojrzenia w stronę białego domu, który przeszukiwała.
Gdy ja dostrzegł, ruszył powoli w jej stronę. Garbił się nieco a przechodząc przez ulicę, wybrał takie miejsce, przez które nie musiał kluczyć między postawionymi samochodami. Przyśpieszył znacznie dopiero wtedy, gdy znalazł się po właściwej stronie ulicy. Ale idąc po ścieżce i tak rzucał spojrzenia na okna białego domu, jakby obawiał się, że może zobaczyć któregoś z porywaczy syna Emily Hill.
- Jest bezpiecznie? – zapytał szeptem, wchodząc po drewnianych schodach. – Co z tym pokojem, z którego świeci światło? – Chyba miał na myśli pokój z telewizorem, bo z miejsca gdzie stał, tylko ten można było określić tym mianem.
Patrick stał niemal w tym samym miejscu, w którym widziała go po raz ostatni. Opierał się plecami o magazyn, głowę miał lekko pochyloną, jakby nie chciał by ktoś mógł zapamiętać jego twarz. Od czasu do czasu tylko rzucał dłuższe spojrzenia w stronę białego domu, który przeszukiwała.
Gdy ja dostrzegł, ruszył powoli w jej stronę. Garbił się nieco a przechodząc przez ulicę, wybrał takie miejsce, przez które nie musiał kluczyć między postawionymi samochodami. Przyśpieszył znacznie dopiero wtedy, gdy znalazł się po właściwej stronie ulicy. Ale idąc po ścieżce i tak rzucał spojrzenia na okna białego domu, jakby obawiał się, że może zobaczyć któregoś z porywaczy syna Emily Hill.
- Jest bezpiecznie? – zapytał szeptem, wchodząc po drewnianych schodach. – Co z tym pokojem, z którego świeci światło? – Chyba miał na myśli pokój z telewizorem, bo z miejsca gdzie stał, tylko ten można było określić tym mianem.