09.07.2023, 23:21 ✶
Uśmiechający się Ulysses – to było aż dziwne. Ale zostawiła to, zepchnęła na boczne tory, skupiając się na czymś zgoła innym. To, czy się uśmiechał czy nie, naprawdę w tej chwili nie miało aż takiego znaczenia, zwłaszcza gdy na pierwszy plan wysuwało się coś zgoła innego.
Zobowiązanie, jakiego się podjęli. Dlatego też nawet nie zaprotestowała, gdy Ulysses zdecydował, iż odprowadzą zakochaną parę – choć to nie do końca było dziewczynie w smak, bo powoli zaczynała odczuwać w nogach całą tę wędrówkę. Powoli. Jeszcze chwila, a padnie jak długa – tego była pewna, na razie jednak, jak oceniała, była jeszcze w stanie przejść tę samą drogę.
Zapewne później wróci myślami do tego dziwnego zjawiska, teraz jednak się koncentrowała na czym innym – na zapewnieniu bezpieczeństwa całemu stadku, włącznie ze sobą. Tak, wracali po własnych śladach, droga była całkiem prosta, więc nie musieli krążyć w kółko i kółko, niemniej… kto powiedział, że nagle nie wyskoczy pająk? Albo coś innego? No właśnie.
Dlatego miała ciągle różdżkę w pogotowiu.
Szczęściem, w drodze powrotnej nic ich nie zaatakowało, ani też nie wyskoczyło, gdy po raz kolejny szli trasą, którą przemierzyli – po to, aby zapuścić się jeszcze głębiej w knieję...
!D4
Zobowiązanie, jakiego się podjęli. Dlatego też nawet nie zaprotestowała, gdy Ulysses zdecydował, iż odprowadzą zakochaną parę – choć to nie do końca było dziewczynie w smak, bo powoli zaczynała odczuwać w nogach całą tę wędrówkę. Powoli. Jeszcze chwila, a padnie jak długa – tego była pewna, na razie jednak, jak oceniała, była jeszcze w stanie przejść tę samą drogę.
Zapewne później wróci myślami do tego dziwnego zjawiska, teraz jednak się koncentrowała na czym innym – na zapewnieniu bezpieczeństwa całemu stadku, włącznie ze sobą. Tak, wracali po własnych śladach, droga była całkiem prosta, więc nie musieli krążyć w kółko i kółko, niemniej… kto powiedział, że nagle nie wyskoczy pająk? Albo coś innego? No właśnie.
Dlatego miała ciągle różdżkę w pogotowiu.
Szczęściem, w drodze powrotnej nic ich nie zaatakowało, ani też nie wyskoczyło, gdy po raz kolejny szli trasą, którą przemierzyli – po to, aby zapuścić się jeszcze głębiej w knieję...
!D4