14.07.2023, 09:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2023, 09:20 przez Brenna Longbottom.)
Rzuty na przeciwników
Błotoryj zasadniczo od początku chyba wybrał sobie Victorię, być może dlatego że... jego inny kolega postanowił zeżreć Brennę. Ten przed nimi, który znajdował się tuż za nim, ruszył do natarcia, a w jego gębie jakby coś... się zebrało.
Brenna nie miała zielonego pojęcia, co konkretnie, ale instynkt podpowiadał, że wcale nie ma ochoty się przekonać. Zasłanianie się czarem niewiele by w tym momencie dało. Głównie dlatego, że chociaż jej ogniowe zaklęcie podziałało i jeden ze zwierzaków, poparzony, uciekł z powrotem do wody, wydając z siebie przedziwny skrzek, to drugi zdążył zanurkować nim ogień go sięgnął. I teraz starał się dopaść Brennę z drugiej strony, a niestety, nie potrafiła blokować przeciwników atakujących z dwóch stron.
Przeklinając w myślach (bo na przeklinanie na głos szkoda było jej tchu) Brenna rzuciła się w bok, bliżej zbocza. Przetoczyła się po błocie, i był to w ostatecznym rozrachunku dobry ruch, nawet jeżeli skończyła ubabrana w błocie i odrobinę w krwi, która się na nim znajdowała, a następnie okazało się, że pod tymże błotem znajduje się obniżenie terenu, w które częściowo się zapadła. Bo dzięki temu błotoryj z wody w nią nie trafił, a to, co spłynęło z gęby drugiego, przeleciało tam, gdzie moment wcześniej znajdowała się jej klatka piersiowa.
Z myślą: okurwacotojesttrzebaspytaćpotemTori Brenna wyciągnęła różdżkę i rzuciła kolejny czar. Łancuchy oplotły jednego z dwóch atakujących ją błotoryjów, przyszpilając do gruntu.
Błotoryj odepchnięty przez Victorię wpadł do wody. Czar był na tyle silny, by go odepchnąć i by go ogłuszyć - nie dość, by wyrządzić poważną krzywdę. Przystopowało go to nieco, ale zaczął się po chwili gramolić z wody z powrotem. Nie tak sprawnie jak wcześniej.
Niestety, nie miała szans pomóc w tej chwili Brennie - bo na nią zaszarżowała ostatnia "kłoda".
(aktywność + kształtowanie, zrobiłam najpierw, by zedytować post o efekt)
Odkryj wiadomość pozafabularną
Błotoryj zasadniczo od początku chyba wybrał sobie Victorię, być może dlatego że... jego inny kolega postanowił zeżreć Brennę. Ten przed nimi, który znajdował się tuż za nim, ruszył do natarcia, a w jego gębie jakby coś... się zebrało.
Brenna nie miała zielonego pojęcia, co konkretnie, ale instynkt podpowiadał, że wcale nie ma ochoty się przekonać. Zasłanianie się czarem niewiele by w tym momencie dało. Głównie dlatego, że chociaż jej ogniowe zaklęcie podziałało i jeden ze zwierzaków, poparzony, uciekł z powrotem do wody, wydając z siebie przedziwny skrzek, to drugi zdążył zanurkować nim ogień go sięgnął. I teraz starał się dopaść Brennę z drugiej strony, a niestety, nie potrafiła blokować przeciwników atakujących z dwóch stron.
Przeklinając w myślach (bo na przeklinanie na głos szkoda było jej tchu) Brenna rzuciła się w bok, bliżej zbocza. Przetoczyła się po błocie, i był to w ostatecznym rozrachunku dobry ruch, nawet jeżeli skończyła ubabrana w błocie i odrobinę w krwi, która się na nim znajdowała, a następnie okazało się, że pod tymże błotem znajduje się obniżenie terenu, w które częściowo się zapadła. Bo dzięki temu błotoryj z wody w nią nie trafił, a to, co spłynęło z gęby drugiego, przeleciało tam, gdzie moment wcześniej znajdowała się jej klatka piersiowa.
Z myślą: okurwacotojesttrzebaspytaćpotemTori Brenna wyciągnęła różdżkę i rzuciła kolejny czar. Łancuchy oplotły jednego z dwóch atakujących ją błotoryjów, przyszpilając do gruntu.
Błotoryj odepchnięty przez Victorię wpadł do wody. Czar był na tyle silny, by go odepchnąć i by go ogłuszyć - nie dość, by wyrządzić poważną krzywdę. Przystopowało go to nieco, ale zaczął się po chwili gramolić z wody z powrotem. Nie tak sprawnie jak wcześniej.
Niestety, nie miała szans pomóc w tej chwili Brennie - bo na nią zaszarżowała ostatnia "kłoda".
(aktywność + kształtowanie, zrobiłam najpierw, by zedytować post o efekt)
Rzut Z 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
Nr 1 - gramoli się z wody, poobijany przez Victorię, by zjeść Brennę, która jest bliżej
Nr 2 - Brenna przed nim spierdoliła w błoto i potraktowała zaklęciem, chwilowo niegroźny
Nr 3 - ten co był za nimi, biegnie na Victorię
Nr 4 - uniknął poparzenia, atakuje z wody, przed nim też Brenna spierdoliła
Nr 5 - poparzony chyba odpuścił posiłek
Nr 2 - Brenna przed nim spierdoliła w błoto i potraktowała zaklęciem, chwilowo niegroźny
Nr 3 - ten co był za nimi, biegnie na Victorię
Nr 4 - uniknął poparzenia, atakuje z wody, przed nim też Brenna spierdoliła
Nr 5 - poparzony chyba odpuścił posiłek
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.