— Nie sądzę... Nie wiem... — odpowiedział szczerze się nad tym zastanawiając. Do jego umysłu powoli zaczęły docierać realia, w których nawet staruszek mógłby być niebezpiecznym magiem. Nie ufał jednak swoim osądom. Nie potrafił więc w pełni udzielić odpowiedzi na pytanie. Nie tylko dlatego, że cały ten czas język niesamowicie mu się plątał.
Zmarszczył brwi zastanawiając się nad swoim pochodzeniem. Przetarł oczy.
— Wood? Nie znam tego nazwiska. Tak mi się wydaje. — Zupełnie wyrzucił z pamięci poprzedni wątek rozmowy. Pamięć nie podpowiadała mu żadnych czarodziejów z nazwiskiem Wood, ale mało co mu podpowiadała, więc nie było to pomocną wskazówką.
Skinął tylko głową na propozycję dziewczyny i wysunął ramię tak, żeby mogła się o nie zahaczyć. Chociaż w tym przypadku to raczej on potrzebował się czegoś złapać. Tak też się stało, gdyż nogi odmówiły współpracy i Ururu uwiesił się na ramieniu dziewczyny. Nie był ciężki, co mogło być zaskakujące jako że byli zbliżonego wzrostu. Biedny, niedożywiony chłopaczek. Cóż też się z nim stało? Chociaż wysilał umysł jak się tylko dało, nie potrafił wymyślić niczego nowego.
— Przepraszam — sapnął, starając się złapać równowagę. Wtem znów go oświeciło. — Panienka Kim pracuje tu w kawiarni… Pod Zakręconym Ogonkiem… Może będzie teraz w pracy, ona pomoże…
Nie wiedział, że Heather najprawdopodobniej nigdy nie słyszała o lokalu zamkniętym 45 lat temu i nie mającym dłuższej historii. Część kawiarenek i sklepików zmieniała się jak rękawiczki w tej okolicy, tak więc mogła nie być to ostateczna wskazówka na to, że Ururu jest przybyszem z przeszłości. A może jednak?