16.07.2023, 09:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2023, 10:24 przez Brenna Longbottom.)
Brenna rzuciła szybkie spojrzenie ku Victorii, upewniając się, że gdy ona sama poniewierała się w błocie, jej towarzyszce nic się nie stało. Lestrange na całe szczęście radziła sobie dobrze: jej drugie zaklęcie poparzyło błotoryja i sprawiło, że ten zaprzestał prób ataku i próbował uciec do wody. Istniała spora szansa, że już nie zaatakuje ponownie, a Victoria mogła spokojnie jeszcze rzucić w niego kolejny czar, jeżeli taką miała fantazję.
Przez głowę Brenny przeszła irracjonalna myśl, czy błotoryje należało aresztować czy zlikwidować. Zabicie ich podpadało pod kłusownictwo, skoro to one zaczęły atakować? Powinny złożyć oficjalne podania, coś w rodzaju "próbowały nas zabić i zeżreć mugoli, czy komisja mogłaby je zlikwidować"? Do diaska, znała przepisy magicznego prawa całkiem nieźle, ale nie miała pojęcia, z czym dokładnie mają tutaj do czynienia i pod jakie paragrafy podpada...
Kolejne machnięcie różdżką - i pod błotoryjami szykującymi się do ataku na nią, zapadła się ziemia. A kolejny czar...
Cóż, ten zadziałał nawet zbyt dobrze. Brenna chciała stworzyć wybuch, który odrzuci błotoryje, a najlepiej ogłuszy. Może przeszarżowała z mocą zaklęcia, może ostatnie anomalie tym razem zamiast sprawić, że zaklęcie nie zadziała, sprawiły innego figla.
Jeden z błotoryjów poruszył się w złym momencie, wszedł za blisko epicentrum zaklęcia, po czym wybuchł, pryskając wokół krwią i różnymi... fragmentami, a drugi z kwikiem zaczął gramolić się z dziury, w próbie ucieczki.
- O cholera - podsumowała Brenna, opuszczając różdżkę. Z obrzydzeniem starła z policzka krew, która prysnęła jej na twarz. Były na plaży same, jeśli nie liczyć związanego, próbującego się uwolnić zwierzaka i tych dwóch starających się uciec. - Mam nadzieję, że to nie jakiś bardzo cenny i bardzo zagrożony gatunek, przez co muszę sama siebie aresztować? - spytała z dziwną miną, wychodząc powoli z błotnistej dziury, do której wpadła. W myślach powtarzała sobie wszystkie paragrafy dotyczące obrony koniecznej.
W głębi ducha uznała jednak, że to nawet lepiej, że jeden z nich zginął. A drugi został pochwycony i na pewno Brenna nie zamierzała go ot tak wypuszczać tutaj na wolność. Może w mniejszym stadzie będą mniej odważne. Do licha, atakowały mugoli.
Rzuty na kształtowanie:
Przez głowę Brenny przeszła irracjonalna myśl, czy błotoryje należało aresztować czy zlikwidować. Zabicie ich podpadało pod kłusownictwo, skoro to one zaczęły atakować? Powinny złożyć oficjalne podania, coś w rodzaju "próbowały nas zabić i zeżreć mugoli, czy komisja mogłaby je zlikwidować"? Do diaska, znała przepisy magicznego prawa całkiem nieźle, ale nie miała pojęcia, z czym dokładnie mają tutaj do czynienia i pod jakie paragrafy podpada...
Kolejne machnięcie różdżką - i pod błotoryjami szykującymi się do ataku na nią, zapadła się ziemia. A kolejny czar...
Cóż, ten zadziałał nawet zbyt dobrze. Brenna chciała stworzyć wybuch, który odrzuci błotoryje, a najlepiej ogłuszy. Może przeszarżowała z mocą zaklęcia, może ostatnie anomalie tym razem zamiast sprawić, że zaklęcie nie zadziała, sprawiły innego figla.
Jeden z błotoryjów poruszył się w złym momencie, wszedł za blisko epicentrum zaklęcia, po czym wybuchł, pryskając wokół krwią i różnymi... fragmentami, a drugi z kwikiem zaczął gramolić się z dziury, w próbie ucieczki.
- O cholera - podsumowała Brenna, opuszczając różdżkę. Z obrzydzeniem starła z policzka krew, która prysnęła jej na twarz. Były na plaży same, jeśli nie liczyć związanego, próbującego się uwolnić zwierzaka i tych dwóch starających się uciec. - Mam nadzieję, że to nie jakiś bardzo cenny i bardzo zagrożony gatunek, przez co muszę sama siebie aresztować? - spytała z dziwną miną, wychodząc powoli z błotnistej dziury, do której wpadła. W myślach powtarzała sobie wszystkie paragrafy dotyczące obrony koniecznej.
W głębi ducha uznała jednak, że to nawet lepiej, że jeden z nich zginął. A drugi został pochwycony i na pewno Brenna nie zamierzała go ot tak wypuszczać tutaj na wolność. Może w mniejszym stadzie będą mniej odważne. Do licha, atakowały mugoli.
Rzuty na kształtowanie:
Rzut PO 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.