Kropla zainteresowania spadła w końcu na Ezechiela.
— Tak, jestem — odpowiedział cierpliwie. Otworzył szeroko drzwi do gabinetu. — Mam specjalny fotel do zabiegów, półki z eliksirami i oczywiście miejsce do ich przygotowania. Właściwie... Hm, może lepiej nie patrz... — Przymknął drzwi. — Zapomniałem, że mam tam też parę modeli anatomicznych, które niezbyt nadają się dla dziecięcych oczu... Są zrobione z... hm... No, prawdziwych ludzi... Więc rozumiesz...
Zaśmiał się trochę nerwowo. Tak już się przyzwyczaił do odciętej głowy w formalinie, że zupełnie o niej zapomniał. Czegokolwiek ten chłopiec nie usłyszał, nie powinno się go narażać na dodatkowe traumy. Chociaż pewnie podziała to wręcz odwrotnie i dzieciak zacznie umierać z ciekawości, co też Ez chciałby przed nim ukryć.