16.07.2023, 14:13 ✶
Mavelle po Nokturnie spodziewała się wielu rzeczy. Potencjalnych napastników, którzy w teorii mogliby uznać dwie kobiety za łatwe ofiary. Złodziei, awantur, tego, że Jenkins bynajmniej nie będzie uszczęśliwiony ich wizytą bądź wręcz przeciwnie – zacznie wokół nich skakać, żeby zrealizować fikcyjne zamówienie i otrzymać wypłatę. Ewentualnie właśnie wyceluje w nie różdżkę i stawi opór. Niby nie powinien, skoro został sklasyfikowany jako tchórz, niemniej nawet najbardziej bojaźliwe zwierzę zacznie kąsać, gdy zostanie zagonione w róg, chwytając się już desperackich sposobów na wyjście z matni.
W to wszystko raczej nie wliczyła możliwości, że pojawi się kolejne wspomnienie – od ostatniego minęło już parę dobrych dni, a nawet jeśli miałoby wypłynąć następne? Cóż, jak wysokie prawdopodobieństwo było, że pojawi się właśnie w chwili największego zagrożenia, kiedy bynajmniej nie próbowała czegokolwiek wygrzebać z odmętów umysłu, niczego nie wspominała, po prostu… reagowała.
Bo natrafiły na przeszkodę, zagrożenie, jak zwał, tak zwał – nie mogły złożyć różdżek i czekać grzecznie, aż mężczyźni zrobią sobie z nimi co chcą. Wypuściła to cholerne zaklęcie i… nawet nie wiedziała: trafiła, spudłowała? Bo stało się dokładnie to, co nie powinno, a przynajmniej nie w tej chwili. I pół biedy, gdyby było tak, jak wcześniej: parę sekund zawieszenia i powrót do rzeczywistości. Tym razem powrotu nie było, wspomnienie wciągnęło ją głębiej, o wiele głębiej, aż się zdziwiła, że wcześniej tego nie pamiętała. Tej rozmowy z dziadkiem, Persefony w salonie, mapy Bagshotów, i w końcu… jak, do cholery, dziadkowi udało się tego dokonać? Pojawił się za to ból głowy – nagły, mocny, na tyle, że się zachwiała, uniosła wolną dłoń do skroni (jakby coś to miało pomóc!) i…
… i nastała ciemność.
W to wszystko raczej nie wliczyła możliwości, że pojawi się kolejne wspomnienie – od ostatniego minęło już parę dobrych dni, a nawet jeśli miałoby wypłynąć następne? Cóż, jak wysokie prawdopodobieństwo było, że pojawi się właśnie w chwili największego zagrożenia, kiedy bynajmniej nie próbowała czegokolwiek wygrzebać z odmętów umysłu, niczego nie wspominała, po prostu… reagowała.
Bo natrafiły na przeszkodę, zagrożenie, jak zwał, tak zwał – nie mogły złożyć różdżek i czekać grzecznie, aż mężczyźni zrobią sobie z nimi co chcą. Wypuściła to cholerne zaklęcie i… nawet nie wiedziała: trafiła, spudłowała? Bo stało się dokładnie to, co nie powinno, a przynajmniej nie w tej chwili. I pół biedy, gdyby było tak, jak wcześniej: parę sekund zawieszenia i powrót do rzeczywistości. Tym razem powrotu nie było, wspomnienie wciągnęło ją głębiej, o wiele głębiej, aż się zdziwiła, że wcześniej tego nie pamiętała. Tej rozmowy z dziadkiem, Persefony w salonie, mapy Bagshotów, i w końcu… jak, do cholery, dziadkowi udało się tego dokonać? Pojawił się za to ból głowy – nagły, mocny, na tyle, że się zachwiała, uniosła wolną dłoń do skroni (jakby coś to miało pomóc!) i…
… i nastała ciemność.