16.07.2023, 22:02 ✶
Nie uczyła się na pewno bójek w takich okolicznościach jak Sauriel – w walkach fizycznych niemalże na śmierć i życie, a czasem wręcz na nich. Jako dzieciak, nim dobrze opanowała magię, czasem najpierw atakowała pięścią. Potem ćwiczyła pod okiem ojca i dziadka, bo była to swego rodzaju rodzinna tradycja – Longbottomów nie szkolono do dobrych manier, polowań, eliksirów i tym podobnych, a do walki, w różnych jej aspektach. Na ogół jednak wciąż sięgała w pierwszej kolejności po różdżkę, nie po pięści. Rookwood, dla którego walka fizyczna była niejako sposobem na życie, miał więc na nią przewagę… chociaż prawdopodobnie dużo mniejszą niż nad mężczyzną, którego tak bez pardonowo zaatakował.
Sama Brenna nie odnotowała początkowo, co robi William (którego imienia zresztą nie znała). Była nieco zajęta obrywaniem w twarz, a potem celowaniem w Sauriela. O tym, że ten rzucił się do ucieczki, przekonała się dopiero, kiedy mężczyzna w skórach oberwawszy od niej – na pewno jednak nie tak mocno, jak wcześniej ona, bo próba zablokowania ciosu była nieco bardziej udana niż ta w jej wykonaniu – spróbował się za nim obejrzeć.
I postarała się wykorzystać ten moment.
W sposób, który właściwie całkiem dobrze pokazywał, że nie była łobuzem i ulicznym wojownikiem, a przynajmniej nie była takim „w domyślnym trybie”, gdy miała do czynienia ze zwykłą bójką w barze, w Dziurawym Kotle, gdzie nie wiedziała, kto, co i dlaczego, a wokół była cała masa świadków. Bo zamiast próbować walnąć w któryś z punktów witalnych, podjęła zupełnie inną próbę – schwytania i wykręcenia ręki Sauriela. Dla niej naturalnym odruchem był policyjny chwyt, który dałby szansę na założenie kajdanek, nie starania w celu urządzenia przeciwnika tak, aby nie mógł wstać…
Nosz kurwa?
Tak, miała całkiem podobne przemyślenia, chociaż szkoda jej było oddechu, aby w tej chwili wyrażać je na głos.
Sama Brenna nie odnotowała początkowo, co robi William (którego imienia zresztą nie znała). Była nieco zajęta obrywaniem w twarz, a potem celowaniem w Sauriela. O tym, że ten rzucił się do ucieczki, przekonała się dopiero, kiedy mężczyzna w skórach oberwawszy od niej – na pewno jednak nie tak mocno, jak wcześniej ona, bo próba zablokowania ciosu była nieco bardziej udana niż ta w jej wykonaniu – spróbował się za nim obejrzeć.
I postarała się wykorzystać ten moment.
W sposób, który właściwie całkiem dobrze pokazywał, że nie była łobuzem i ulicznym wojownikiem, a przynajmniej nie była takim „w domyślnym trybie”, gdy miała do czynienia ze zwykłą bójką w barze, w Dziurawym Kotle, gdzie nie wiedziała, kto, co i dlaczego, a wokół była cała masa świadków. Bo zamiast próbować walnąć w któryś z punktów witalnych, podjęła zupełnie inną próbę – schwytania i wykręcenia ręki Sauriela. Dla niej naturalnym odruchem był policyjny chwyt, który dałby szansę na założenie kajdanek, nie starania w celu urządzenia przeciwnika tak, aby nie mógł wstać…
Nosz kurwa?
Tak, miała całkiem podobne przemyślenia, chociaż szkoda jej było oddechu, aby w tej chwili wyrażać je na głos.
Rzut Z 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.