• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń

[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
17.07.2023, 23:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.09.2024, 15:14 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Życie to przygody lub pustka

Odkryj wiadomość pozafabularną
CIASTECZKO Z WRÓŻBĄ Przechadzając się przez ulicę Pokątną natrafiłeś na cykliczny, niedzielny festyn. Wśród straganów dostrzegłeś wózek chińskiej wieszczki, która sprzedawała ciastka z wróżbą. Skusiłeś się na jedno z nich. Po odwinięciu papierka ukazał ci się napis: Rzut Symbol 1d258 - 146 Niemowlę (seria drobnych kłopotów) Przepowiednia, którą znalazłeś w środku, spełniła się tego samego dnia.

W jednej chwili Brenna wędrowała przez Pokątną, zatłoczoną w „normalnym” stopniu – przemieszczając się z domu jednego światka, ku kamienicy na Horyzontalnej, gdzie miała nadzieję dopaść kolejnego – a w kolejnej znalazła się w kolorowym tłumie, znacznie gęstszym niż ledwo parę kroków stąd. Masa straganów, która wyrosła tutaj jakby znikąd, wielu ludzi… dopiero po trzydziestu sekundach zdumienia Brygadzistka przypomniała sobie, że jest niedziela, a to oznaczało tutaj festyn.
Lubiła takie festyny. Jeszcze trzy tygodnie temu. Kiedyś. W innym życiu. Teraz były wypchnięte z jej głowy przez tysiąc jeden innych spraw – od żałoby i codziennego przeklinania Voldemorta, przez spadanie ze schodów na Nokturnie aż po rozmyślanie, jak wysłać Matce Księżyca zażalenie na dzwonki alarmowe w głowie, reagujące na zdradę faceta, nie będącego przecież jej facetem. Jakoś nie spodziewała się, że na świecie w ogóle dalej odbywają się festyny, chociaż przecież powinna.
Przeciskała się przez tłum. Nie miała na sobie munduru – czasem potrzeba było odrobiny dyskrecji, była więc odziana w zwykłe szaty, jakie nosili na co dzień czarodzieje o przeciętnym statusie majątkowym, obliczone pod to, by nie zwracać specjalnej uwagi. Ciemne włosy ściągnęła w krótki kucyk. Nie zamierzała początkowo się zatrzymywać, nie kusiły jej ani magiczne zabawki, ani wata cukrowa, ani stoisko z piwem… ale kiedy prawie wpadła na wózek z ciasteczkami, ostatecznie skusiła się na jedno. Dopiero kiedy odwinęła papierek i jej oczom ukazała się karteczka, Brenna zrozumiała, że to chińskie ciasteczka z wróżbą.
- Jak miło – wymamrotała do siebie, z pewnym przekąsem. Bo wróżba, która się jej trafiła, wcale nie należała do gatunku tych, które człowiek ma ochotę zobaczyć. Seria drobnych kłopotów. Powinna chyba się cieszyć, że wróżba wspominała o „drobnych”, a nie „wielkich” kłopotach. I w to, że chociaż Brenna wierzyła w moce jasnowidzów, a nawet wiedziała, że wróżbiarstwo w ich świecie niekoniecznie było jednym wielkim oszustwem, to jednak… ciasteczka z wróżbą wydawały się jej mało wiarygodnym źródłem informacji.
Wrzuciła papierek do kieszeni, a ciasteczko wsunęła sobie do ust. Nawet jeżeli zwiastowało pecha, było w końcu ciasteczkiem, więc nie mogła pozwolić, aby się zmarnowało. Ruszyła dalej, kierując się ku Horyzontalnej i wtedy…
Może to był przypadek.
A może przepowiednia zaczęła się spełniać, chociaż rzecz jasna Brennie w tej chwili nie przyszło to do głowy.
Jakiś dzieciak upadł jej centralnie pod nogi, zmuszając do gwałtownego zatrzymania się, by go nie stratować. To z kolei sprawiło, że jakiś mężczyzna idący z tyłu, wpadł na nią. W efekcie Brenna, usiłując uniknąć zadeptania dziecka, zatoczyła się, wpadła na pobliski stragan, a starając się nie zmieść całej jego zawartości – rąbnęła na ziemię. I syknęła z irytacją, nie dlatego, że się obiła, ale dlatego, że tarcza ukochanego, wiekowego zegarka, jaki nosiła na nadgarstku, pękła. Cudownie, będzie musiała zanieść go do naprawy…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1958), Xenophilius Lovegood (1523)




Wiadomości w tym wątku
[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 17.07.2023, 23:46
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 23.07.2023, 13:39
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 15:05
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 28.07.2023, 17:35
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 29.07.2023, 13:55
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 30.07.2023, 12:30
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 12:49
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 02.08.2023, 23:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa