04.11.2022, 17:29 ✶
Nora już sporo widziała w Hogwarcie. Nie mogła zrozumieć, jak rówieśnicy mogą być przepełnieni taką nienawiścią. Musieli wynieść to z domu. Skąd indziej? Wiedziała, że musiało być im to wpajane od dziecka, także nie dziwiło jej wcale, że jest ich tak wielu. To były pokolenia fanatyków, jednak wiedziała, że takich jak oni jest więcej. Na pewno poradzą sobie z problemem, prędzej, czy później. Zapewne najlepszą opcją było zduszenie tego w zarodku, na to niestety było już za późno.
- Tak, masz rację. Chcą nas wystraszyć. Jednak, czy odważą się aż w takiej skali?- dzieliła się z mężczyzną myślami, które dopiero co pojawiały się w jej głowie. Te pytania mogły brzmieć głupio, jednak czuła, że musi je zadawać. - Dlaczego jak do tej pory nie udało ich się schwytać? Nie ma podejrzanych?- w końcu nie wszyscy czarodzieje czystej krwi byli fanatykami. Zapewne jak na razie nikt jawnie nie mówił o swoim stanowisku, co oczywiście było dobrze przemyślane. W kuluarach wyglądało to pewnie zupełnie inaczej, jednak tacy jak ona nie mieli o tym zielonego pojęcia, ani nie była bogata, ani nie miała żadnych istotnych umiejętności. Była zwykłym zjadaczem chleba, nie miała o niczym pojęcia, czas by tacy jak ona zainteresowali się tematem. W końcu również ich dotyczył.
Nora nie do końca była dumna ze swoich umiejętności, wydawały jej się zbędne podczas walki, jednak nie zamierzała odpuścić. Nie wszyscy byli stworzeni do machania różdżkami. Grunt to było znaleźć dziedzinę, w której czuło się dobrze i realizować w niej w pełni. Ona od zawsze wiedziała, czego chce, rozwijała swoją wiedzę. Mimo młodego wieku czuła się naprawdę pewnie w tych kilku dziedzinach.
- Tak właściwie, to odkąd pamiętam.- posłała mężczyźnie uśmiech. Gotowała od dziecka, w końcu genów babki się tak łatwo nie pozbędzie, a przy tym gotowaniu wszystko inne, co można było zrealizować według przepisu wydawało się banalnie proste. Trzeba było tylko się trzymać receptury. - Bardzo chętnie je zrealizuje- odparła zgodnie z prawdą.
- Miło mi poznać. Szkoda, że w takich okolicznościach, no ale na to nie mamy wpływu.
- Tak, masz rację. Chcą nas wystraszyć. Jednak, czy odważą się aż w takiej skali?- dzieliła się z mężczyzną myślami, które dopiero co pojawiały się w jej głowie. Te pytania mogły brzmieć głupio, jednak czuła, że musi je zadawać. - Dlaczego jak do tej pory nie udało ich się schwytać? Nie ma podejrzanych?- w końcu nie wszyscy czarodzieje czystej krwi byli fanatykami. Zapewne jak na razie nikt jawnie nie mówił o swoim stanowisku, co oczywiście było dobrze przemyślane. W kuluarach wyglądało to pewnie zupełnie inaczej, jednak tacy jak ona nie mieli o tym zielonego pojęcia, ani nie była bogata, ani nie miała żadnych istotnych umiejętności. Była zwykłym zjadaczem chleba, nie miała o niczym pojęcia, czas by tacy jak ona zainteresowali się tematem. W końcu również ich dotyczył.
Nora nie do końca była dumna ze swoich umiejętności, wydawały jej się zbędne podczas walki, jednak nie zamierzała odpuścić. Nie wszyscy byli stworzeni do machania różdżkami. Grunt to było znaleźć dziedzinę, w której czuło się dobrze i realizować w niej w pełni. Ona od zawsze wiedziała, czego chce, rozwijała swoją wiedzę. Mimo młodego wieku czuła się naprawdę pewnie w tych kilku dziedzinach.
- Tak właściwie, to odkąd pamiętam.- posłała mężczyźnie uśmiech. Gotowała od dziecka, w końcu genów babki się tak łatwo nie pozbędzie, a przy tym gotowaniu wszystko inne, co można było zrealizować według przepisu wydawało się banalnie proste. Trzeba było tylko się trzymać receptury. - Bardzo chętnie je zrealizuje- odparła zgodnie z prawdą.
- Miło mi poznać. Szkoda, że w takich okolicznościach, no ale na to nie mamy wpływu.