20.07.2023, 02:53 ✶
Tim stał gdzieś z tyłu grupki przysłuchującej się wywodom Cathala na temat miejsca, gdzie się znajdowali i próbował wyłowić muchę z kubka z herbatą, który w tak zwanym międzyczasie trafił w jego ręce. Było to zajęcie niewdzięczne, bo zawartość była gorąca, niemniej jednak - starał się. Tak samo jak starał się słuchać tego, co działo się gdzieś przed nim.
Wyłapał słowa o duchu, poświęcając mu już któryś raz nieco swojej uwagi i spoglądając na niego spod rzęs, twarzą jednak wciąż wyraźnie skierowany w kierunku swojego napoju. Nie miał jednak w tym temacie zbyt wiele do powiedzenia, duchy bowiem jako takie, ani go specjalnie nie interesowały, ani radzenie sobie z nimi nie leżało w zakresie jego kompetencji. Zgadzał się jednak z tym, co zostało powiedziane - zjawa mogła być przydatna. Jej rutyna mogła pomóc im z niektórymi pułapkami, nie mówiąc już o ewentualnych artefaktach, z którymi mogła mieć kontakt w tym krótkim cyklu jaki przeżywała coraz to na nowo.
Po którymś nieudanym razie zamoczenia palca w gorącej kawie, wpadł wreszcie na pomysł, żeby przechylić kubek i w ten sposób wylać znajdującego się w niej owada. Odlał odrobinę, z niezadowoleniem stwierdzając, że niewiele to pomogło. Nie poddawał się jednak. Pół kubka później nie miał już muchy, a napar zdążył nawet trochę ostygnąć.
- Nie wiedziałem, że uzdrowiciele są w stanie z miejsca odratować całkiem urwaną rękę - powiedział, na tyle głośno by ktoś go usłyszał i zesztywniał, uświadamiając sobie, że powiedział na głos to, co tylko chciał pomyśleć. - Znaczy... ostrożnego nigdy za wiele. - spojrzał pustym wzrokiem gdzieś w stronę Nell, zamierzając udawać, że wcale nie usłyszał tego, że właśnie się przejęzyczył, bo jak Merlin mu świadkiem, nie był w stanie sobie przypomnieć jak poprawnie brzmiało to powiedzenie. - W każdym razie, zgadzam się z resztą. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć już teraz rozbrajać zabezpieczenia. A im szybciej to zrobimy, tym szybciej zabierzemy się za resztę. - uśmiechnął się lekko, wyraźnie zadowolony ze zborności wypowiedzianego zdania po czym upił wreszcie łyk swojej kawy. Tylko po to, żeby źle przechylić kubek i pochlapać sobie nieco koszulę.
Wyłapał słowa o duchu, poświęcając mu już któryś raz nieco swojej uwagi i spoglądając na niego spod rzęs, twarzą jednak wciąż wyraźnie skierowany w kierunku swojego napoju. Nie miał jednak w tym temacie zbyt wiele do powiedzenia, duchy bowiem jako takie, ani go specjalnie nie interesowały, ani radzenie sobie z nimi nie leżało w zakresie jego kompetencji. Zgadzał się jednak z tym, co zostało powiedziane - zjawa mogła być przydatna. Jej rutyna mogła pomóc im z niektórymi pułapkami, nie mówiąc już o ewentualnych artefaktach, z którymi mogła mieć kontakt w tym krótkim cyklu jaki przeżywała coraz to na nowo.
Po którymś nieudanym razie zamoczenia palca w gorącej kawie, wpadł wreszcie na pomysł, żeby przechylić kubek i w ten sposób wylać znajdującego się w niej owada. Odlał odrobinę, z niezadowoleniem stwierdzając, że niewiele to pomogło. Nie poddawał się jednak. Pół kubka później nie miał już muchy, a napar zdążył nawet trochę ostygnąć.
- Nie wiedziałem, że uzdrowiciele są w stanie z miejsca odratować całkiem urwaną rękę - powiedział, na tyle głośno by ktoś go usłyszał i zesztywniał, uświadamiając sobie, że powiedział na głos to, co tylko chciał pomyśleć. - Znaczy... ostrożnego nigdy za wiele. - spojrzał pustym wzrokiem gdzieś w stronę Nell, zamierzając udawać, że wcale nie usłyszał tego, że właśnie się przejęzyczył, bo jak Merlin mu świadkiem, nie był w stanie sobie przypomnieć jak poprawnie brzmiało to powiedzenie. - W każdym razie, zgadzam się z resztą. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć już teraz rozbrajać zabezpieczenia. A im szybciej to zrobimy, tym szybciej zabierzemy się za resztę. - uśmiechnął się lekko, wyraźnie zadowolony ze zborności wypowiedzianego zdania po czym upił wreszcie łyk swojej kawy. Tylko po to, żeby źle przechylić kubek i pochlapać sobie nieco koszulę.