21.07.2023, 00:45 ✶
- O – zgodził się odruchowo z Brenną. Jej wyjaśnienie brzmiało jeszcze lepiej niż to, które właściwie sam ukręcił naprędce. Kiwnął z uznaniem głową. Proste kłamstwa bywały dużo lepsze niż skomplikowane historie. – Doskonały pomysł.
Poza tym, że na parterze – poza nieprzytomnym mężczyzną – brygadzistka nie spotkała nawet jednej żywej osoby, dom wyglądał całkiem zwyczajnie. Nie jak opuszczony w pośpiechu, ale jak zamieszkały, choć nieremontowany od dawna. W kuchni nie śmierdziało pleśnią a jeden z zamówionych na wynos posiłków (niedojedzone curry z kurczakiem) wyglądał całkiem świeżo.
Schody zaskrzypiały cicho, dokładnie w tych samych miejscach, w których skrzypiały gdy wchodził na górę Patrick. Na piętrze również były trzy pokoje. Drzwi dwóch zostały otworzone (były to kolejna generyczna sypialnia i nieremontowana od lat łazienka). Steward najwyraźniej zdążył już do nich zajrzeć. Stał przy wejściu do trzeciego pomieszczenia z wyciągniętą różdżką i szeptał zaklęcie otwierające.
Posłał Brennie pytające spojrzenie, jakby czekał na informacje czy znalazła coś interesującego na dole.
- Sypialnia pusta. Łazienka też – poinformował cicho. – Jeśli jest tu dzieciak, musi być tutaj.
Nie dodał już, że odwrotnie do pozostałych pokoi, ten został zabezpieczony. Nacisnął na klamkę i pchnął lekko drzwi.
Tu również była sypialnia. Trochę mniejsza niż ta, która też znajdowała się na piętrze. Od wejścia uderzył w ich nozdrza nieprzyjemny, mdławy zapach, coś jak nieprzyjemna mieszanka ziół, gorączki i potu. W środku znajdowało się łóżko – całkiem normalne łóżko. Leżał na nim przykryty kołdrą chłopiec. Właściwie to wystawała spod niej tylko jego głowa. Nie poruszył się, gdy weszli do środka a jeśli pozostali cicho, zdawało im się nawet, że nie słyszeli jego oddechu.
Poza łóżkiem w sypialni był jeszcze tylko stół zastawiony kwiatami, kadzidełkami, świecami i magicznymi fotografiami. Nie przedstawiały one jednak leżącego na łóżku chłopca – tego Brenna i Parick mogli rozpoznać, bo jego zdjęcia widzieli w domu Emily, ale innego choć zbliżonego wiekiem i wyglądem. Patrzył na nich zza ruchomych fotografii, uśmiechając się szeroko i nieco… upiornie?
Poza tym, że na parterze – poza nieprzytomnym mężczyzną – brygadzistka nie spotkała nawet jednej żywej osoby, dom wyglądał całkiem zwyczajnie. Nie jak opuszczony w pośpiechu, ale jak zamieszkały, choć nieremontowany od dawna. W kuchni nie śmierdziało pleśnią a jeden z zamówionych na wynos posiłków (niedojedzone curry z kurczakiem) wyglądał całkiem świeżo.
Schody zaskrzypiały cicho, dokładnie w tych samych miejscach, w których skrzypiały gdy wchodził na górę Patrick. Na piętrze również były trzy pokoje. Drzwi dwóch zostały otworzone (były to kolejna generyczna sypialnia i nieremontowana od lat łazienka). Steward najwyraźniej zdążył już do nich zajrzeć. Stał przy wejściu do trzeciego pomieszczenia z wyciągniętą różdżką i szeptał zaklęcie otwierające.
Posłał Brennie pytające spojrzenie, jakby czekał na informacje czy znalazła coś interesującego na dole.
- Sypialnia pusta. Łazienka też – poinformował cicho. – Jeśli jest tu dzieciak, musi być tutaj.
Nie dodał już, że odwrotnie do pozostałych pokoi, ten został zabezpieczony. Nacisnął na klamkę i pchnął lekko drzwi.
Tu również była sypialnia. Trochę mniejsza niż ta, która też znajdowała się na piętrze. Od wejścia uderzył w ich nozdrza nieprzyjemny, mdławy zapach, coś jak nieprzyjemna mieszanka ziół, gorączki i potu. W środku znajdowało się łóżko – całkiem normalne łóżko. Leżał na nim przykryty kołdrą chłopiec. Właściwie to wystawała spod niej tylko jego głowa. Nie poruszył się, gdy weszli do środka a jeśli pozostali cicho, zdawało im się nawet, że nie słyszeli jego oddechu.
Poza łóżkiem w sypialni był jeszcze tylko stół zastawiony kwiatami, kadzidełkami, świecami i magicznymi fotografiami. Nie przedstawiały one jednak leżącego na łóżku chłopca – tego Brenna i Parick mogli rozpoznać, bo jego zdjęcia widzieli w domu Emily, ale innego choć zbliżonego wiekiem i wyglądem. Patrzył na nich zza ruchomych fotografii, uśmiechając się szeroko i nieco… upiornie?