22.07.2023, 22:00 ✶
Koniec roku szkolnego zazwyczaj należał do bardzo luźnego okresu. Uczniowie stresowali się egzaminami(a przynajmniej te jednostki, którym zależało na wynikach), a ja nie miałem serca, by jeszcze bardziej podkręcać im śrubkę. Dopóki zachowywali się cicho i nie przeszkadzali mi w prowadzeniu zajęć dla tych, którzy mieli ochotę jeszcze czegoś się dowiedzieć i powtórzyć materiał przed egzaminem, to przymykałem na to wszystko oko. Wodząc wzrokiem po klasie dostrzegałem błądzących myślami w innym miejscu, leżących na ławce i drzemiących, czy takich, co po tych wszystkich latach mieli już dość mojego gadania. Sam jeszcze nie tak dawno temu byłem uczniem, doskonale rozumiałem to podejście. Część zapewne uważała, że skoro ukończyli szkołę, to ich okres nauki się zakończył i potrafią już wszystko. Miałem nadzieję, że prędzej niż później zrozumieją. To dopiero był początek.
Po lekcji, kiedy pozwoliłem spragnionym wolności uczniom opuścić salę, z uniesioną brwią obserwowałem, jak jedna z dziewczyn się dość mocno ociąga. Ba, była wolniejsza od tych, co zostali wyrwani ze snu i swoimi zaspanymi, spowolnionymi ruchami próbowali doprowadzić siebie i swoje przedmioty do porządku. Kiedy pozostali uczniowie opuścili klasę, a ostatni wychodzący zamknął za sobą drzwi, dziewczyna podeszła do mojego biurka. Przez cały czas obserwowałem ją z wymalowanym na twarzy zdziwieniem. Co prawda siedziała w przednich ławkach i kojarzyłem ją z aktywności na zajęciach, jednak nie wykazywała dzisiaj szczególnej uwagi tematem, który omawiałem. - Tak, panno Chang? - zapytałem, gdy ta zrobiła przerwę. Widziałem, że jest dość mocno skonsternowana, jakby nie była do końca czegoś pewna. Zastanawiała się, czy to był dobry pomysł, by do mnie podejść? Spodziewałem się kilku rzeczy, z kategorii bardziej przyjemnej i tej mniej, jednak tego, o co mnie faktycznie zapytano...no, to mi do głowy nie przyszło. - Co dokładnie chcesz wiedzieć? - wskazałem ręką krzesło obok biurka, by na nim usiadła. - Zagadnienie jasnowidzenia jest bardzo rozległe...i raczej wiedza z tego działu nie będzie pomocna na egzaminach. Nawet w przypadku zdawania OWUTEMów z wróżbiarstwa. - uniosłem nieco zaczepnie brew, chcąc ją zachęcić, by podała prawdziwy powód swojej ciekawości.
Po lekcji, kiedy pozwoliłem spragnionym wolności uczniom opuścić salę, z uniesioną brwią obserwowałem, jak jedna z dziewczyn się dość mocno ociąga. Ba, była wolniejsza od tych, co zostali wyrwani ze snu i swoimi zaspanymi, spowolnionymi ruchami próbowali doprowadzić siebie i swoje przedmioty do porządku. Kiedy pozostali uczniowie opuścili klasę, a ostatni wychodzący zamknął za sobą drzwi, dziewczyna podeszła do mojego biurka. Przez cały czas obserwowałem ją z wymalowanym na twarzy zdziwieniem. Co prawda siedziała w przednich ławkach i kojarzyłem ją z aktywności na zajęciach, jednak nie wykazywała dzisiaj szczególnej uwagi tematem, który omawiałem. - Tak, panno Chang? - zapytałem, gdy ta zrobiła przerwę. Widziałem, że jest dość mocno skonsternowana, jakby nie była do końca czegoś pewna. Zastanawiała się, czy to był dobry pomysł, by do mnie podejść? Spodziewałem się kilku rzeczy, z kategorii bardziej przyjemnej i tej mniej, jednak tego, o co mnie faktycznie zapytano...no, to mi do głowy nie przyszło. - Co dokładnie chcesz wiedzieć? - wskazałem ręką krzesło obok biurka, by na nim usiadła. - Zagadnienie jasnowidzenia jest bardzo rozległe...i raczej wiedza z tego działu nie będzie pomocna na egzaminach. Nawet w przypadku zdawania OWUTEMów z wróżbiarstwa. - uniosłem nieco zaczepnie brew, chcąc ją zachęcić, by podała prawdziwy powód swojej ciekawości.