04.11.2022, 22:35 ✶
Na całe szczęście dotarła na miejsce dosyć wcześnie, miała więc okazję zamienić kilka słów z gospodynią. Nieco zdenerwowana była tym, że miała towarzyszyć dzisiaj, tutaj nieznajomemu, z drugiej jednak strony Brenna nie wprowadziłaby jej na minę, prawda? Była jej przyjaciółką i matką chrzestną jej jedynego dziecka, na pewno chciała dla niej dobrze. - Doskonałe wieści, gdyby było inaczej... cóż, na szczęście nie jest.- odparła z uśmiechem. Właściwie to humor naprawdę jej dopisywał. - Może i wyglądam pięknie, ale nie zdajesz sobie sprawy, jaka ta sukienka jest niepraktyczna, szkoda, że dopiero przed chwilą to do mnie dotarło.- No, ale już nie miała wyjścia. Zachciało jej się dobrze wyglądać, to teraz musiała cierpieć.
Ledwie zdążyła spytać o swojego dzisiejszego towarzysza, a wyłonił się on gdzieś zza jej pleców. Cóż za zbieg okoliczności. Doprawdy. Spojrzała na nieznajomego mężczyznę i uśmiechnęła się promiennie, miała nadzieję, że będą się dzisiaj razem wyśmienicie bawić. - Nie przesadzaj, Albus mógłby się obrazić.- mrugnęła jeszcze do Brenny, po czym wróciła do Theseusa. Dygnęła nawet na przywitanie. - Miło mi Cię poznać, podobno coś nas łączy. Z tego, co wspominała Bren chodzi o brudną krew.- próbowała zażartować. Po chwili do niej dotarło, że ten żart, chyba nie należał do najśmieszniejszych.
- Tak, zrobię furorę na parkiecie w momencie w którym zaliczę wywrotkę na podłodze, coś tak czuję.- rzuciła jeszcze do Erika. Jak widać pokładała sporą wiarę w swoje umiejętności taneczne. Oczywiście te czarne myśli nie będą w stanie jej powstrzymać od zostania gwiazdą parkietu, ale to dopiero za kilka drinków.
Coraz więcej gości zaczęło pojawiać się wokół. Nora dostrzegła kobietę, która pojawiła się na otwarciu kawiarni, musiał to być ktoś, kogo jej przyjaciele znali z pracy, o ile dobrze łączyła fakty. - Nora Figg, tak pamiętam!- odpowiedziała jeszcze Idzie.
Dopiero wtedy zobaczyła, że nie przyszła ona tutaj sama. Mrugnęła dwa razy, gdy zobaczyła mężczyznę, który się tuż za nią pojawił. Dlaczego jej pole widzenia ograniczało się do jeden osoby przed nią? Nawet buty na obcasie nie pomagały, kiedy było się człowiekiem o kapelusz wyższym od goblina. Nie widziała go, właściwie od kiedy? Jedyne, co potrafiła stwierdzić, to to że od dawna. Zimny dreszcz przeszedł jej po karku, na całe szczęście Mabel spała u babki. Eleonora uścisnęła rękę Alastora nieco mocniej niż powinna, wyobraziła sobie jak kruszy w drobny mak każdą kosteczkę jego palców.
Musiała się stąd zmyć, najchętniej wyszłaby z tego balu w tym momencie. Nie spodziewała się, że tak to się skończy. Z drugiej strony, na Merlina, kiedyś przecież musieli na siebie znowu wpaść, dlaczego jednak akurat tego wieczoru? Gdy miała chęć oczyścić myśli, odpocząć, odstresować się. Co za cholernie nieudany zbieg okoliczności.
- Brenna wspominała, że jesteś podróżnikiem? Zapewne masz wiele ciekawych historii do opowiedzenia, chętnie ich wysłucham. - Wróciła do Theseusa to w końcu z nim miała spędzić ten wieczór, obiecała Brennie, że będą się dobrze bawić, może trochę niepotrzebnie patrząc na okoliczności, ale nie zamierzała zawieść przyjaciółki.
Ledwie zdążyła spytać o swojego dzisiejszego towarzysza, a wyłonił się on gdzieś zza jej pleców. Cóż za zbieg okoliczności. Doprawdy. Spojrzała na nieznajomego mężczyznę i uśmiechnęła się promiennie, miała nadzieję, że będą się dzisiaj razem wyśmienicie bawić. - Nie przesadzaj, Albus mógłby się obrazić.- mrugnęła jeszcze do Brenny, po czym wróciła do Theseusa. Dygnęła nawet na przywitanie. - Miło mi Cię poznać, podobno coś nas łączy. Z tego, co wspominała Bren chodzi o brudną krew.- próbowała zażartować. Po chwili do niej dotarło, że ten żart, chyba nie należał do najśmieszniejszych.
- Tak, zrobię furorę na parkiecie w momencie w którym zaliczę wywrotkę na podłodze, coś tak czuję.- rzuciła jeszcze do Erika. Jak widać pokładała sporą wiarę w swoje umiejętności taneczne. Oczywiście te czarne myśli nie będą w stanie jej powstrzymać od zostania gwiazdą parkietu, ale to dopiero za kilka drinków.
Coraz więcej gości zaczęło pojawiać się wokół. Nora dostrzegła kobietę, która pojawiła się na otwarciu kawiarni, musiał to być ktoś, kogo jej przyjaciele znali z pracy, o ile dobrze łączyła fakty. - Nora Figg, tak pamiętam!- odpowiedziała jeszcze Idzie.
Dopiero wtedy zobaczyła, że nie przyszła ona tutaj sama. Mrugnęła dwa razy, gdy zobaczyła mężczyznę, który się tuż za nią pojawił. Dlaczego jej pole widzenia ograniczało się do jeden osoby przed nią? Nawet buty na obcasie nie pomagały, kiedy było się człowiekiem o kapelusz wyższym od goblina. Nie widziała go, właściwie od kiedy? Jedyne, co potrafiła stwierdzić, to to że od dawna. Zimny dreszcz przeszedł jej po karku, na całe szczęście Mabel spała u babki. Eleonora uścisnęła rękę Alastora nieco mocniej niż powinna, wyobraziła sobie jak kruszy w drobny mak każdą kosteczkę jego palców.
Musiała się stąd zmyć, najchętniej wyszłaby z tego balu w tym momencie. Nie spodziewała się, że tak to się skończy. Z drugiej strony, na Merlina, kiedyś przecież musieli na siebie znowu wpaść, dlaczego jednak akurat tego wieczoru? Gdy miała chęć oczyścić myśli, odpocząć, odstresować się. Co za cholernie nieudany zbieg okoliczności.
- Brenna wspominała, że jesteś podróżnikiem? Zapewne masz wiele ciekawych historii do opowiedzenia, chętnie ich wysłucham. - Wróciła do Theseusa to w końcu z nim miała spędzić ten wieczór, obiecała Brennie, że będą się dobrze bawić, może trochę niepotrzebnie patrząc na okoliczności, ale nie zamierzała zawieść przyjaciółki.