Rzucał krótkie spojrzenia na mijane nagrobki. Cmentarz nie był zbyt duży. W rodzie Sue rodziło się dopiero piąte pokolenie, z czego sam, jako pokolenie trzecie, był zaledwie kilka lat starszy od członków tego czwartego. Ale nie o tym teraz myślał, a o nagrobku, którego tu nie było. I którego nigdy nie będzie.
I być może o tym, czy jego własny grób stanąłby tutaj, gdyby życie potoczyło się inaczej tamtego dnia...
Nie zauważył pojawienia się Cynthii. Zdziwiło go, że zdecydowała się powrócić do jego towarzystwa. Wiedział, jak bardzo jest szorstki i nieprzyjemny. Ale może taki klimat preferowała, niż dramatyczne ciotki.
— Wybacz, że nie uprzedziłem. Zapomniałem o orle.
Nie zdarzyło się to pierwszy raz i pewnie nie ostatni. Sue, wychowanym w swojej specyficznej tradycji, zazwyczaj umykało poinformowanie gości o swoich niektórych zwyczajach. Chociaż czasem robili to ze złośliwości lub chęci spłatania figla.
Wpatrywał się chwilę w Cynthię, próbując sobie przypomnieć, o czym wtedy mówili.
— Wydaje mi się, że chciałem spytać, czy byłaś przy kimś, kto umierał. Niekoniecznie w zawodowym kontekście... Oczywiście nie musisz odpowiadać, to chyba dość osobiste pytanie — dodał po chwili.