23.07.2023, 17:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2023, 17:53 przez Brenna Longbottom.)
Harold i Archibal trafili do aresztu. Tego pierwszego Brenna z konieczności przekazała w czułe ramiona dwóch BUMowców, którzy prowadzili jego sprawę. Była poobijana, pokrwawiona i obolała, zmartwiona o kuzynkę - i nie miała siły na przesłuchanie ich obu.
Musiała wybierać. I wybrała Archibalda Jenkinsa, który mógł mieć informacje o człowieku, który napadł Cody'ego Brandona. Wstępne przesłuchanie nie dało wiele, ale pozwalało mieć nadzieję, że mężczyzna z czasem zmięknie... i że jednak jego brak zapasów Szkiele Wzro nie był związany tylko z tym, że ukrywał u siebie poszukiwanego za rozbój i podejrzanego o udział w zabójstwie.
Potem teleportowały się do Doliny Godryka.
Rana na łuku brwiowym nie została w pełni zaleczona, ale jeden z BUMowców coś tam wiedzący o leczeniu, zatamował krwawienie, ponarzekał chwilę nad Brenną, upewnił się, że nie ma wstrząśnienia mózgu i dał jej maść na liczne siniaki - powstałe i podczas stoczenia ze schodów, i gdy spadała przez podłogę. Brenna nie była więc jeszcze w pełni formy i musiała dopaść Danielle, kiedy ta wróci, ale była w stanie wrócić do Doliny, usiąść z Mavelle na drewnianej huśtawce… i zadać jej parę pytań. Po upewnieniu się, rzecz jasna, że nikt nie kręci się w pobliżu.
O limbo. O wspomnienia. O to, co stało się na Nokturnie… Wysłuchała wszystkiego, nietypowo dla siebie niemal w milczeniu – i dopiero gdy Bones skończyła, Brenna się odezwała.
- To nie mogło być twoje wspomnienie. Byłyśmy wtedy za młode. I żadna z nas nie wiedziała, że Borginowie postanowili zabić Crawleyów, zanim się tu wprowadzili– powiedziała Brenna. Wprawdzie obie były wtedy pełnoletnie, ale jeszcze nie na tyle… dojrzałe, aby mogły wpaść do biura dziadka w ten sposób i wtajemniczono je we wszystko. Zakon wtedy nie istniał, ona dopiero kończyła kursy, by dołączyć do Brygady, Mavelle była bodaj na stażu? Skąd miałyby wcześniej wiedzieć, że planuje się mord na Susanne? Ba, właściwie sporo członków rodziny nie znało pełnej historii. Na pewno nie ci spoza posiadłości. Legimens czy imperio mogłoby wydusić informacje, nawet jeżeli ci nie chcieliby ich zdradzić.
Brenna sądziła, że ją zna. Dziś miała wrażenie, że… jednak się myliła. Może i sami Crawleyowie nie wiedzieli wszystkiego?
Nie patrzyła na Mavelle. Zamyślone spojrzenie skierowała gdzieś na sad, na drzewa, pokryte drobnymi, zielonymi jeszcze owocami… Część z nich ucierpiała podczas wichury: z niektórych strącono wszystkie owoce, inne straciły gałęzie, jedno z drzew runęło. Myślami Brenna była jednak daleko stąd. W przeszłości. Wspominała wszystko, co wiedziała, próbując jakoś sobie to poukładać… i nie wychodziło jej z tego równania nic sensownego.
- Widzę dwie możliwości. Jedna… to po prostu tak działa. Może jakaś kolizja wspomnień? Tożsamości? – zastanowiła się. Zgadywała. Za mało wiedziała o nekromancji i wielu innych rzeczach, by mieć pewność, co doprowadziło do omdlenia Mavelle. – Druga… może dziadek zrobił coś, żeby… zabezpieczyć to wspomnienie? Na przykład przed Borginami. Albo przed wścibską osiemnastolatką, która potrafi widmowidzieć?
Pytanie, co zrobił Godryk, dręczyło teraz Brennę. Każdy miał prawo do swoich tajemnic, a to była ważna tajemnica: od niej zależało bezpieczeństwo Crawleyów. A jednak… co jeśli wuj miał więcej takich zablokowanych wspomnień? Jeśli Mavelle będzie regularnie mdleć? Tym razem skończyło się na poobijanej i pokrwawionej Brennie, ale jeżeli Bones zemdleje, przebiegając przez ulicę w niemagicznym Londynie, prosto pod koła auta?
Poza tym…
Śmierć wuja jakoś przypominała o śmiertelności. Czy wiedział ktoś jeszcze, poza nimi dwoma?
- Powinnyśmy chyba o tym z nim porozmawiać. I nie wiem, czy to nie moment, żeby zacząć rozważać zgłoszenie się do Dumbledore'a... z waszą... przypadłością.
Musiała wybierać. I wybrała Archibalda Jenkinsa, który mógł mieć informacje o człowieku, który napadł Cody'ego Brandona. Wstępne przesłuchanie nie dało wiele, ale pozwalało mieć nadzieję, że mężczyzna z czasem zmięknie... i że jednak jego brak zapasów Szkiele Wzro nie był związany tylko z tym, że ukrywał u siebie poszukiwanego za rozbój i podejrzanego o udział w zabójstwie.
Potem teleportowały się do Doliny Godryka.
Rana na łuku brwiowym nie została w pełni zaleczona, ale jeden z BUMowców coś tam wiedzący o leczeniu, zatamował krwawienie, ponarzekał chwilę nad Brenną, upewnił się, że nie ma wstrząśnienia mózgu i dał jej maść na liczne siniaki - powstałe i podczas stoczenia ze schodów, i gdy spadała przez podłogę. Brenna nie była więc jeszcze w pełni formy i musiała dopaść Danielle, kiedy ta wróci, ale była w stanie wrócić do Doliny, usiąść z Mavelle na drewnianej huśtawce… i zadać jej parę pytań. Po upewnieniu się, rzecz jasna, że nikt nie kręci się w pobliżu.
O limbo. O wspomnienia. O to, co stało się na Nokturnie… Wysłuchała wszystkiego, nietypowo dla siebie niemal w milczeniu – i dopiero gdy Bones skończyła, Brenna się odezwała.
- To nie mogło być twoje wspomnienie. Byłyśmy wtedy za młode. I żadna z nas nie wiedziała, że Borginowie postanowili zabić Crawleyów, zanim się tu wprowadzili– powiedziała Brenna. Wprawdzie obie były wtedy pełnoletnie, ale jeszcze nie na tyle… dojrzałe, aby mogły wpaść do biura dziadka w ten sposób i wtajemniczono je we wszystko. Zakon wtedy nie istniał, ona dopiero kończyła kursy, by dołączyć do Brygady, Mavelle była bodaj na stażu? Skąd miałyby wcześniej wiedzieć, że planuje się mord na Susanne? Ba, właściwie sporo członków rodziny nie znało pełnej historii. Na pewno nie ci spoza posiadłości. Legimens czy imperio mogłoby wydusić informacje, nawet jeżeli ci nie chcieliby ich zdradzić.
Brenna sądziła, że ją zna. Dziś miała wrażenie, że… jednak się myliła. Może i sami Crawleyowie nie wiedzieli wszystkiego?
Nie patrzyła na Mavelle. Zamyślone spojrzenie skierowała gdzieś na sad, na drzewa, pokryte drobnymi, zielonymi jeszcze owocami… Część z nich ucierpiała podczas wichury: z niektórych strącono wszystkie owoce, inne straciły gałęzie, jedno z drzew runęło. Myślami Brenna była jednak daleko stąd. W przeszłości. Wspominała wszystko, co wiedziała, próbując jakoś sobie to poukładać… i nie wychodziło jej z tego równania nic sensownego.
- Widzę dwie możliwości. Jedna… to po prostu tak działa. Może jakaś kolizja wspomnień? Tożsamości? – zastanowiła się. Zgadywała. Za mało wiedziała o nekromancji i wielu innych rzeczach, by mieć pewność, co doprowadziło do omdlenia Mavelle. – Druga… może dziadek zrobił coś, żeby… zabezpieczyć to wspomnienie? Na przykład przed Borginami. Albo przed wścibską osiemnastolatką, która potrafi widmowidzieć?
Pytanie, co zrobił Godryk, dręczyło teraz Brennę. Każdy miał prawo do swoich tajemnic, a to była ważna tajemnica: od niej zależało bezpieczeństwo Crawleyów. A jednak… co jeśli wuj miał więcej takich zablokowanych wspomnień? Jeśli Mavelle będzie regularnie mdleć? Tym razem skończyło się na poobijanej i pokrwawionej Brennie, ale jeżeli Bones zemdleje, przebiegając przez ulicę w niemagicznym Londynie, prosto pod koła auta?
Poza tym…
Śmierć wuja jakoś przypominała o śmiertelności. Czy wiedział ktoś jeszcze, poza nimi dwoma?
- Powinnyśmy chyba o tym z nim porozmawiać. I nie wiem, czy to nie moment, żeby zacząć rozważać zgłoszenie się do Dumbledore'a... z waszą... przypadłością.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.