23.07.2023, 18:48 ✶
Obserwowałem dziewczynę uważnym wzrokiem, śledząc zmiany w jej mimice twarzy czy ułożeniu sylwetki ciała. Znałem ją od chwili, kiedy pierwszy raz przekroczyła mury zamku. Najpierw jako asystent, później już jako pełnoprawny nauczyciel prowadziłem Mayę i jej rówieśników przez cały tok nauczania. Czy mogłem powiedzieć, że ich poznałem? Zapewne w pewnym stopniu tak. Dzięki swojej zdolności chodzenia w śnie, wiedziałem rzeczy, które nigdy nie dotarły do uszu pozostałej części kadry nauczycielskiej. Było to jednocześnie niezbyt rozważne z mojej strony, z drugiej jednak wolałem nie być zmuszonym do wyjawienia w jaki sposób dowiedziałem się o tym czy o tamtym. - Wspaniale. Słucham więc. - klasnąłem w dłonie, zadowolony z faktu, że nie ma zamiaru bawić się ze mną w gierki. Lubiłem konkrety, bezpośrednie pytania i równie bezpośrednie odpowiedzi. Kombinatorstwo było ważną cechą i uznawałem jej przydatność, jednak nie na każdym polu.
- Hmm... - złączyłem ręce, wyprostowałem palce wskazujące i przystawiłem je do ust, w geście zamyślenia. W teorii było to całkiem niezłe pytanie. - Jasnowidzenia trzeba się nauczyć. - położyłem nacisk na drugie słowo. - Zdolność nazywana potocznie okiem Horusa, jest, jak sama powiedziałaś, zdolnością wrodzoną. Możesz ją posiadać, ale nie mieć o tym bladego pojęcia, jeśli się nie uaktywniła. Podobnie, jeśli się uaktywni, ale nie będziesz nic z tym robić, to po prostu będzie dla ciebie bezużyteczne. - opuściłem ręce i sięgnąłem po różdżkę. Przywołałem przy pomocy zaklęcia tomisko znajdujące się na komodzie po drugiej stronie sali. - To jak z zaklęciem accio. Możesz być świadoma jego istnienia, a nawet go parę razy rzucić, ale dopóki nie poświęcisz czasu na naukę, powtarzanie, rzucanie zaklęcia na przedmioty co raz bardziej oddalone, to efekt zawsze będzie taki sam - mizerny. - przy pomocy zaklęcia odesłałem tomisko z powrotem na swoje miejsce. - Podobnie, nie każdy jasnowidz wypowiedział proroctwo. To jest już bardzo zaawansowany poziom i jak historia pokazuje, niewiele osób zdołało go osiągnąć. A przynajmniej niewiele do tego się przyznało. - uśmiechnąłem się kątem ust, wracając rękami do wcześniejszej pozycji.
- Hmm... - złączyłem ręce, wyprostowałem palce wskazujące i przystawiłem je do ust, w geście zamyślenia. W teorii było to całkiem niezłe pytanie. - Jasnowidzenia trzeba się nauczyć. - położyłem nacisk na drugie słowo. - Zdolność nazywana potocznie okiem Horusa, jest, jak sama powiedziałaś, zdolnością wrodzoną. Możesz ją posiadać, ale nie mieć o tym bladego pojęcia, jeśli się nie uaktywniła. Podobnie, jeśli się uaktywni, ale nie będziesz nic z tym robić, to po prostu będzie dla ciebie bezużyteczne. - opuściłem ręce i sięgnąłem po różdżkę. Przywołałem przy pomocy zaklęcia tomisko znajdujące się na komodzie po drugiej stronie sali. - To jak z zaklęciem accio. Możesz być świadoma jego istnienia, a nawet go parę razy rzucić, ale dopóki nie poświęcisz czasu na naukę, powtarzanie, rzucanie zaklęcia na przedmioty co raz bardziej oddalone, to efekt zawsze będzie taki sam - mizerny. - przy pomocy zaklęcia odesłałem tomisko z powrotem na swoje miejsce. - Podobnie, nie każdy jasnowidz wypowiedział proroctwo. To jest już bardzo zaawansowany poziom i jak historia pokazuje, niewiele osób zdołało go osiągnąć. A przynajmniej niewiele do tego się przyznało. - uśmiechnąłem się kątem ust, wracając rękami do wcześniejszej pozycji.