Bell prychnął głośno. Następnie po pomieszczeniu poniosło się miauknięcie, jedno z tych nieprzyjemnych, które słyszy się za oknem w ciepłą, majową noc, podczas potyczki lokalnych dachowców.
- CHYBA W TROSCE O CIEBIE - odparł, odpychając go od siebie - GDZIE PCHASZ TE ŁAPSKA... Taki jesteś zimny, że...!
Poruszył noskiem, zastanowił się nad czymś.
- Cooo, ty jesteś jednym z tych, których wciągnęło do Limba? Słuchaj, może za pierwszym razem nie umarłeś, ale jak cię drapnę, to gwarantuję, że wejdzie tężec i tym razem będą musieli cię przyjąć.
Kot odsunął się od Sauriela i cofnął się w kierunku młodego Ollivandera, o którego nogi otarł się w charakterystyczny sposób. Dotknął go też ogonkiem, którym poruszał nerwowo, sygnalizując, że ten cały jegomość niezbyt mu się podobał. Zdecydowanie będzie miał go na oku... Zwłaszcza że Dellian sam nie mógł tego zrobić. Może to i dobrze? Gdyby zobaczył tę twarz modela, to pewnie od razu chciałby się z nim całować. Ludzie byli strasznie dziwni i uwielbiali pchać się w paszczę lwa.
- CHYBA W TROSCE O CIEBIE - odparł, odpychając go od siebie - GDZIE PCHASZ TE ŁAPSKA... Taki jesteś zimny, że...!
Poruszył noskiem, zastanowił się nad czymś.
- Cooo, ty jesteś jednym z tych, których wciągnęło do Limba? Słuchaj, może za pierwszym razem nie umarłeś, ale jak cię drapnę, to gwarantuję, że wejdzie tężec i tym razem będą musieli cię przyjąć.
Kot odsunął się od Sauriela i cofnął się w kierunku młodego Ollivandera, o którego nogi otarł się w charakterystyczny sposób. Dotknął go też ogonkiem, którym poruszał nerwowo, sygnalizując, że ten cały jegomość niezbyt mu się podobał. Zdecydowanie będzie miał go na oku... Zwłaszcza że Dellian sam nie mógł tego zrobić. Może to i dobrze? Gdyby zobaczył tę twarz modela, to pewnie od razu chciałby się z nim całować. Ludzie byli strasznie dziwni i uwielbiali pchać się w paszczę lwa.