• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości

[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
24.07.2023, 12:04  ✶  
- Może więc pora do nich napisać – skwitowała tylko. On w końcu też ani nie wracał, ani nie podejmował działań ze sprzedażą. Jeżeli dojrzał do tego teraz… może wichura podczas Beltane i uszkodzenia budynku sprawią, że i reszta rodziny podejmie jakąś decyzję? Nie patrzyła jednak na niego z politowaniem. Dlaczego by miała to oceniać?
- Chyba było – stwierdziła z namysłem. Ona i Erik byli w szermierce całkiem nieźli. On silniejszy, ona bardziej żywiołowa. Odsunęli wtedy też meble, a Brenna skakała po całym pomieszczeniu, nawet po… kominku. Cud, że w ogóle salon przetrwał tamtą bitwę. (Kolejne nie nastąpiły: byli już rozsądniejsi i przenosili się do sadu, a zimą do piwnicy.)
Zaraz jednak jej myśli uciekły ku mniej miłym tematom. Beltane. Uciekający tłum. Mugol napotkany w lesie.
Poszedł do baru i został porwany…
– Tylko po co? Tam i tak panowała panika. A po chwili polana opustoszała. Ludzie uciekli w las albo zginęli. Zmieniło to tylko tyle, że zginęło parę osób więcej… a kto wie, czy jakiś spanikowany mugol nie stratował im dziecka o czystej krwi? – westchnęła. Wyjaśnienie „ich przywódcą jest szaleniec” zdawało się jej ostatecznie bardziej prawdopodobne. Do tej pory brała Voldemorta za niezrównoważonego, ale nie szalonego, i tkającego swoje plany bardzo rozsądnie – niestety – ale może się myliła? Jeżeli tak było, to… bardzo źle świadczyło o nich. O Ministerstwie.
– Fakt, faktycznie, na czymś takim nigdy mnie nie przyłapano – przytaknęła. To nie tak, że chłopcy w wieku nastoletnim jej nie interesowali. Bardzo interesowali. Byli doskonałymi towarzyszami wycieczek do Zakazanego Lasu, wchodzenia po drzewach i pojedynków. Ale nie chodziła na randki. – Za to przyłapywano mnie na innych rzeczach… a raczej zrobiono to raz czy dwa.
Zwykle nie dawała się po prostu złapać. Inaczej nie dostałaby swego czasu odznaki prefekta.
– Czarnoksiężnikiem? Musisz być bardzo potężny, skoro omamiłeś nawet Dumbledora i nakłoniłeś, żeby cię zatrudnił – zakpiła lekko. Chociaż pewnie patrzyła na to zupełnie inaczej, bo po pierwsze, znała go od lat, po drugie, w pracy miała do czynienia z różnymi ludźmi. Ani postura, ani wygląd, ani zachowanie Trelawneya nie wydawały się jej straszne. Może jednak faktycznie było inaczej, kiedy chodziło o dwójkę czternastolatków, i tak spanikowanych, bo łamali szkolny regulamin, a pojawił się nauczyciel… – Wejdę z tobą, ale za Whiskey podziękuję.
Pomyślała, że Tancred nie powinien być w tym momencie sam. A przynajmniej nie, skoro pytał, czy będzie mu towarzyszyć. Nie wspominając już o tym, że znała się na transmutacji całkiem nieźle – mogła mu pomóc choćby w doraźnych naprawach, żeby przypadkiem jakaś belka nie zleciała im na głowy. Co innego alkohol. Tego nie tykała od dwóch lat – praktycznie wcale. Przy okazji bankietów czy wesel upijała łyka szampana przy pierwszym toaście, i nic więcej.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3028), Brenna Longbottom (3012)




Wiadomości w tym wątku
[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 22.07.2023, 20:25
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 22.07.2023, 21:09
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 22.07.2023, 23:27
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 00:26
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 23.07.2023, 11:47
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 14:38
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 23.07.2023, 19:18
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 24.07.2023, 12:04
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 24.07.2023, 22:25
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 25.07.2023, 14:23
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 25.07.2023, 16:47
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 26.07.2023, 21:51
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 30.07.2023, 02:54
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 10:32
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 30.07.2023, 15:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa