24.07.2023, 18:04 ✶
Zabrała go. Zabrała go i już nic nie będzie takie samo.
- Philippe powiedział, że nie wróci już do pracy - skłamałaś swojemu służącemu. Widziałaś w jego oczach, że nie wierzył w to wcale, ale nie śmiał podważyć twoich słów tu i teraz. Może już wiedział, że niedługo w posiadłości rodowej będą pracowały tylko i wyłącznie skrzaty domowe? Ale czy wiedział dlaczego?
Nie miałaś na to czasu.
Koń zarżał, a ty kazałaś mu się odwrócić w kierunku, w którym znajdowało się morze, bo on już tam czekał. Nie mogłaś przypomnieć sobie jego twarzy, ale pamiętałaś wyraźnie skąpany w ciemności horyzont. Czekał na ciebie przy brzegu, a kiedy pojawiłaś się obok, uśmiechnął się, ale jakoś smutno...
- Edwinie? - Chciałaś zapytać go o wiele, ale żadne konkretne pytanie nie chciało przeleźć ci przez gardło.
- Domyśliłem się.
- Czego?
- Domyśliłem się wreszcie dlaczego od jakiegoś czasu spotykamy się wyłącznie w nocy, Victorio. Dlaczego... Dlaczego nie mówiłaś mi o tym wcześniej? Kiedy to się...
On był taki delikatny, taki dobry. Dla niego chciało ci się jeszcze starać, udawać kogoś kim nie byłaś. Powinnaś odejść już dawno temu, ale zamiast tego trwałaś i trwałaś, chociaż nie widziałaś w tym sensu i wreszcie odnalazłaś coś nowego, na co warto czekać - życie z nim, ten przedmiot miał ci dać nowe życie z tym, którego udało ci się prawdziwie pokochać.
Te myśli sprawiły, że nie udało ci się utrzymać łagodnego wyrazu twarzy. Edwin cofnął się na krok. Musiałaś w ten przedziwny sposób zmarszczyć brwi, ten przez który wyglądałaś, jakbyś chciała zrobić komuś krzywdę, a on... On się ciebie bał.
- Philippe powiedział, że nie wróci już do pracy - skłamałaś swojemu służącemu. Widziałaś w jego oczach, że nie wierzył w to wcale, ale nie śmiał podważyć twoich słów tu i teraz. Może już wiedział, że niedługo w posiadłości rodowej będą pracowały tylko i wyłącznie skrzaty domowe? Ale czy wiedział dlaczego?
Nie miałaś na to czasu.
Koń zarżał, a ty kazałaś mu się odwrócić w kierunku, w którym znajdowało się morze, bo on już tam czekał. Nie mogłaś przypomnieć sobie jego twarzy, ale pamiętałaś wyraźnie skąpany w ciemności horyzont. Czekał na ciebie przy brzegu, a kiedy pojawiłaś się obok, uśmiechnął się, ale jakoś smutno...
- Edwinie? - Chciałaś zapytać go o wiele, ale żadne konkretne pytanie nie chciało przeleźć ci przez gardło.
- Domyśliłem się.
- Czego?
- Domyśliłem się wreszcie dlaczego od jakiegoś czasu spotykamy się wyłącznie w nocy, Victorio. Dlaczego... Dlaczego nie mówiłaś mi o tym wcześniej? Kiedy to się...
On był taki delikatny, taki dobry. Dla niego chciało ci się jeszcze starać, udawać kogoś kim nie byłaś. Powinnaś odejść już dawno temu, ale zamiast tego trwałaś i trwałaś, chociaż nie widziałaś w tym sensu i wreszcie odnalazłaś coś nowego, na co warto czekać - życie z nim, ten przedmiot miał ci dać nowe życie z tym, którego udało ci się prawdziwie pokochać.
Te myśli sprawiły, że nie udało ci się utrzymać łagodnego wyrazu twarzy. Edwin cofnął się na krok. Musiałaś w ten przedziwny sposób zmarszczyć brwi, ten przez który wyglądałaś, jakbyś chciała zrobić komuś krzywdę, a on... On się ciebie bał.