24.07.2023, 23:19 ✶
To tak cholernie bolało, ale mimo strachu przeżerające cię od środka, mimo częściowego pogodzenia się ze swoim losem, wciąż zaciskałaś dłoń na różdżce. On nie był już człowiekiem, on był jakimś zwierzęciem przeżartym czarną magią, ile tam mogło zostać z człowieka, jeżeli był w stanie rzucić takie zaklęcia? Jeżeli miałaś tutaj zginąć, co było już niemal tak pewne jak to, że jutro wstanie słońce, to powinnaś zabrać go ze sobą. Walczyłaś z nim, z tym widmem w masce, ale nie dostrzegałaś jego słabych punktów. Widziałaś coraz mniej. Twoje ciało w tym wspomnieniu przeżywało agonię i było to doświadczenie tak silne, że przeżyłaś to także teraz, w rzeczywistości. Upadłaś na ziemię. Miałaś nadzieję, że twój towarzysz uciekł, ale nie pamiętałaś, czy mu się to udało... To nie było wspomnienie pełne detali, to nie była wskazówka od losu, to nie był trop jak znaleźć konkretnego człowieka - to był obraz człowieka, z którego ucieka życie, którego gardło jest zalewane krwią, który nie może oddychać, który widzi tylko rozmazany obraz Śmierciożercy i jego ostatnią, świadomą myślą było: jak moje córki poradzą sobie beze... mnie... A później była już tylko pustka. Nie świszczał już nawet wiatr.