25.07.2023, 20:21 ✶
- Broniłem się jak mogłem, ale liczyć też mnie nauczyli. - odbił ironiczną piłeczkę, śmiejąc się razem z Stanleyem. Zwykle nie tolerował drwin ze swojej osoby, ale z Borginem był w porządku. Zresztą nie był takim, aż takim, troglodytą za jakiego często był odbierany. Właściwie to czasami kiedy mu to pasowało wolał utrzymywać niektórych w przekonaniu, że iloraz jego inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do kilogramów na jego sztandze przy ćwiczeniach. Mógł wtedy uśpić czujność i wykorzystać to w odpowiednim momencie. - Eh, no co poradzę, że ludziki mają taką słabą głowę. - skwitował ciętym uśmieszkiem wzmiankę o spożywaniu alkoholu, a potem teatralnie wręcz pociągnął spory łyk whisky. Ciężko było mu znaleźć odpowiedniego kompana do picia z którym mógłby startować jak równy z równym. Zwykle kończyło się tak, że to on musiał odstawiać nawalonego Stanleya na jego kwadrat, samemu będąc co najwyżej na nieco mocniejszym rauszu.
- No wiesz, rotacja na celach jest całkiem spora, a za dobre oceny nie wsadzają w pasiak. - wyklarował przyjacielowi sytuację. W zakładach karnych przewijało się całe spektrum różnej maści oprychów i bandziorów, a że rozrywek nie była zbyt wiele na celach, to głównie się gadało, praktycznie o wszystkim. Tak więc plotki o tym całym Czarnym Panie dotarły i do jego uszu, ale wtedy potraktował to jak wyolbrzymianie na temat nowo powstałego gangu. W końcu wśród złodziei mitomania była dość powszechna. Potem zamilkł na dłuższą chwilę, zaciągając się dymem z papierosa, wbijając wzrok w kumpla marszcząc przy tym brwi powoli. Trochę mu to wyklarowało sytuację, ale wciąż podchodził do tego mocno sceptycznie. Odezwał się dopiero kiedy padła wzmianka o dawnym ministrze magii. - Każda władza ludzi zdradza. - skwitował swoją postawę wobec rządzących, krótką anarchistyczną rymowanką. - Znasz moje podejście do ministerstwa i wszystkich ważniaków stamtąd... - przerwał dokańczając swoją porcje alkoholu, bo szykował się dłuższy wywód - jak na moje to brzmi to jak mrzonka dla starych bogoli ze sławnym nazwiskiem. Ten Lord musi mieć wysokie karty w ręku jeśli faktycznie chce przeorać cały ten system. - znów zamilkł na chwilę zbierając myśli. Przeciągnął spojrzeniem po pomieszczeniu i zawiesił się na dłużej przy mundurze Stanleya. Stan tych ubrań sugerował, że nie były używane od jakiegoś czasu, czyżby koleżka Borgin zawiesił służbę w związku z tymi wydarzeniami? - Z drugiej strony jeśli system faktycznie ma stanąć w płomieniach to z chęcią na to popatrzę. Może w końcu ktoś zacznie mi płacić za obijanie mordy brygadzistom? - zaśmiał się na koniec, ale po części widział w tym wszystkim okazje dla siebie, chociaż sam nie zamierzał przed nikim zginać karku, to na pewno.
- No wiesz, rotacja na celach jest całkiem spora, a za dobre oceny nie wsadzają w pasiak. - wyklarował przyjacielowi sytuację. W zakładach karnych przewijało się całe spektrum różnej maści oprychów i bandziorów, a że rozrywek nie była zbyt wiele na celach, to głównie się gadało, praktycznie o wszystkim. Tak więc plotki o tym całym Czarnym Panie dotarły i do jego uszu, ale wtedy potraktował to jak wyolbrzymianie na temat nowo powstałego gangu. W końcu wśród złodziei mitomania była dość powszechna. Potem zamilkł na dłuższą chwilę, zaciągając się dymem z papierosa, wbijając wzrok w kumpla marszcząc przy tym brwi powoli. Trochę mu to wyklarowało sytuację, ale wciąż podchodził do tego mocno sceptycznie. Odezwał się dopiero kiedy padła wzmianka o dawnym ministrze magii. - Każda władza ludzi zdradza. - skwitował swoją postawę wobec rządzących, krótką anarchistyczną rymowanką. - Znasz moje podejście do ministerstwa i wszystkich ważniaków stamtąd... - przerwał dokańczając swoją porcje alkoholu, bo szykował się dłuższy wywód - jak na moje to brzmi to jak mrzonka dla starych bogoli ze sławnym nazwiskiem. Ten Lord musi mieć wysokie karty w ręku jeśli faktycznie chce przeorać cały ten system. - znów zamilkł na chwilę zbierając myśli. Przeciągnął spojrzeniem po pomieszczeniu i zawiesił się na dłużej przy mundurze Stanleya. Stan tych ubrań sugerował, że nie były używane od jakiegoś czasu, czyżby koleżka Borgin zawiesił służbę w związku z tymi wydarzeniami? - Z drugiej strony jeśli system faktycznie ma stanąć w płomieniach to z chęcią na to popatrzę. Może w końcu ktoś zacznie mi płacić za obijanie mordy brygadzistom? - zaśmiał się na koniec, ale po części widział w tym wszystkim okazje dla siebie, chociaż sam nie zamierzał przed nikim zginać karku, to na pewno.