25.07.2023, 23:44 ✶
Spoglądając w kierunku wejścia, dostrzegłem Pandorę już w drzwiach. Ta, niczym za dotknięciem magicznej różdżki, podłapała mój wzrok. Zdobyłem się na coś na wzór uśmiechu. Grymas na twarzy wyglądał naprawdę dziwnie, ewidentnie wskazując, że mięśnie mimiczne nie są przyzwyczajone do tego typu ruchu. Obserwowałem, jak kobieta wita się z barmanem, po czym podchodzi do mnie. Dotyk, którym zostałem obdarzony, również nie został przyjęty jako coś normalnego. Moje ciało postanowiło zadrżeć, w próbie ucieczki przed kontaktem. Wciąż nie mogłem się tego oduczyć, ani nawet nad tym zapanować w obecności ludzi, których darzyłem zaufaniem. Ciężko powiedzieć, by był ktoś, poza moim rodzeństwem, kto zasłużył na nie bardziej, niż właśnie dosiadająca się naprzeciw mnie kobieta. - Witaj, moja ulubiona krukonko. - przez okres szkolny niejednokrotnie tak ją właśnie nazywałem. Nie żebym miał jakiś wielki wybór w znajomych, jako członek domu Slytherina i do tego dziwak. - To masz pretekst, by mnie częściej odwiedzać. - odparłem, wzruszając ramionami. Piwo kremowe było stosunkowo ogólnodostępne, samo w sobie nie było niczym nadzwyczajnym, ale gdy się weźmie związane z nim wydarzenia i kawał przeżytej historii, to nabiera ogromnej wagi. Przypomina o wszystkich sobotnich wypadach do wioski, w czasach, kiedy jedynym zmartwieniem była nauka i próba kontroli moich zdolności. Rodzice zawsze mi powtarzali, żebym cieszył się okresem dzieciństwa jak najdłużej mogę. Oczywiście ich nie słuchałem, jak najszybciej chcąc być dorosłym i móc podejmować własne decyzje. Na przestrzeni czasu rozumiem, jak głupi byłem.
Początkowo nie udzieliłem żadnej odpowiedzi, spoglądając jak Pandora rozlewa piwo do kufli. Położyłem ręce na stole, łącząc je ze sobą. Opierając się na przedramionach, nieco nachyliłem się w stronę towarzyszki. Tak, co bym nie musiał głośno mówić. Wystarczy mi zdzierania gardła na dzień dzisiejszy, a nawet i na tydzień do przodu. - Stosunkowo. Pozbieraliśmy się nieco po Beltane, dzieciaki już tak nie szaleją. Część z nich wymagała wizyty u magipsychologa, szczególnie te jednostki, które straciły rodzica, a nawet obydwoje równoczesnie. - westchnąłem przeciągle, opuszczając na chwilę wzrok i przymykając oczy. Widać było, że jestem tym wszystkim zmęczony. Zajmując się pilnowaniem szkoły i jej bywalców, nie mogłem w pełni skupić się na tym, co stanowiło dla mnie ważniejszy element układanki. - A Ty? Jak przygody archeologiczne? Zdołałaś znaleźć ekipę na stałe? - w zasadzie to już chwilę temu chciałem zadać to pytanie. Kojarzyłem, że kobieta nie była w stanie się zaaklimatyzować z zespołem, czy też miejscem pobytu. Zresztą, wolałem, żeby to ona mówiła o sobie, a ja sobie w ciszy wysłuchiwał opowieści. Odpowiadanie na osobiste pytanie, nawet bliskim osobom, nie przychodziło mi z łatwością.
Początkowo nie udzieliłem żadnej odpowiedzi, spoglądając jak Pandora rozlewa piwo do kufli. Położyłem ręce na stole, łącząc je ze sobą. Opierając się na przedramionach, nieco nachyliłem się w stronę towarzyszki. Tak, co bym nie musiał głośno mówić. Wystarczy mi zdzierania gardła na dzień dzisiejszy, a nawet i na tydzień do przodu. - Stosunkowo. Pozbieraliśmy się nieco po Beltane, dzieciaki już tak nie szaleją. Część z nich wymagała wizyty u magipsychologa, szczególnie te jednostki, które straciły rodzica, a nawet obydwoje równoczesnie. - westchnąłem przeciągle, opuszczając na chwilę wzrok i przymykając oczy. Widać było, że jestem tym wszystkim zmęczony. Zajmując się pilnowaniem szkoły i jej bywalców, nie mogłem w pełni skupić się na tym, co stanowiło dla mnie ważniejszy element układanki. - A Ty? Jak przygody archeologiczne? Zdołałaś znaleźć ekipę na stałe? - w zasadzie to już chwilę temu chciałem zadać to pytanie. Kojarzyłem, że kobieta nie była w stanie się zaaklimatyzować z zespołem, czy też miejscem pobytu. Zresztą, wolałem, żeby to ona mówiła o sobie, a ja sobie w ciszy wysłuchiwał opowieści. Odpowiadanie na osobiste pytanie, nawet bliskim osobom, nie przychodziło mi z łatwością.