Najchętniej w ogóle by tam nie szedł. Traumatyczne wspomnienia nie stanowiły jedynego skutku tragedii na Beltane. Życie straciło tam wiele osób. Wśród nich był ojciec bliskiej mu osoby.
Giovanni przywdział szatę żałobną. Ubrał idealnie wyczyszczone buty. Zaczesał włosy i wyszedł na korytarz. Jego rodzice już czekali.
Pamiętał ostatnią rozmowę z Danielle o jej ojcu. Śmiali się, gdy Gio chciał się wprosić do nich na naleśniki pana Derwina. Ale nie było okazji, by ich spróbować.
Wraz z rodzicami podszedł do Danielle, Brenny i reszty siedzącej obok nich rodziny Longbottom. Skinęli głowami w milczącym powitaniu. Gio posłał Danielle słaby uśmiech, chociaż ciężko mu było. Delikatnie położył dłoń na jej ramieniu, by okazać wsparcie. Następnie poszli usiąść gdzieś dalej.
!traumadoliny