27.07.2023, 01:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2023, 23:58 przez Patrick Steward.)
Patrick wszedł do kaplicy zaraz za dziadkami. Obrzucił krótkim spojrzeniem urnę i obraz przedstawiający Derwina Longbottoma, a potem poszukał wzrokiem Lucy i Danielle. Zapatrzył się na obydwie, nie do końca wiedząc, czy powinien w tej chwili do nich podejść, by złożyć im kondolencje, czy też schować się w kącie i poczekać aż będzie po uroczystości. Wreszcie jego wahanie wykorzystał dziadek i wcisnął mu w ręce wieniec z liliami, więc Steward musiał ruszyć ku pierwszym rzędom, by go przekazać któremuś z Longbottomów.
Nie miał na sobie garnituru. Planował go założyć, ale babcia była święcie przekonana, że trupie zimno jego skóry dało się ogrzać dodatkowym swetrem lub parą grubych skarpet. Miał więc na sobie czarne spodnie od garnituru, białą koszulę od garnituru i gruby, czarny sweter. Pewnie powinien się przeciwstawić, był w końcu dorosłym mężczyzną, ale jakoś nie potrafił. Nie w takim dniu, gdy wybrali się na pogrzeb by pożegnać ukochanego przez Lucy i Danielle ojca. Patrick został sierotą zbyt wcześnie, by pamiętać swoich rodziców, ale wychowali go dziadkowie i podświadomie traktował ich trochę jak rodziców zastępczych.
Poza tym czuł się okropnie niewłaściwie w tym miejscu. Patrząc na uśmiechniętą twarz Derwina, mimowolnie wracał wspomnieniami do twarzy swojego ojca, którego spotkał w Limbo. I jak Longbottom okazał się rodzicem kochającym i opiekuńczym, tak jego własny… Patricka coś ściskało w żołądku, gdy myślał o tym, że nawet po śmierci pozostał lojalny Grinewaldowi. Chyba nie chciał o tym wiedzieć. Chyba wolał fantazje babci i milczenie dziadka.
Zanim zdecydował się na podejście do Lucy i Danielle (tam zresztą przodem ruszyli dziadkowie), przystanął obok Erika Longbottoma.
- Zabierzesz ode mnie wieniec? Założę się, że dużo lepiej ode mnie wiesz, gdzie powinien stanąć – powiedział cicho, wręczając mu go.
Wieniec wyglądał jak wieniec. Babcia najwidoczniej dowiedziała się wcześniej, że motywem przewodnim uroczystości będą lilie, bo i w tym znalazły się te kwiaty. Była również szarfa żałobna z krótkim napisem.
- Trzymają się jakoś? – zapytał jeszcze, ledwo dostrzegalnie wskazując podbródkiem na siostry. Od tego jak wyglądały, jak się zachowywały i co odpowiedział mu Erik, zależało jak sam miał się wobec nich zachować.
Jeśli zauważył stojące w pobliżu Mavelle i Brennę, przywitał się z nimi kiwnięciem głową.