Cicho westchnęła. Nigdy nie sądziła, że zechce na takie czułości od drugiego mężczyzny, ale nigdy nie miała w swoim życiu odpowiedniej osoby do tego. Każdą osobę, którą powinna w ten sposób traktować podsyłał jej ojciec. Nie potrafiła tych mężczyzn pokochać, ponieważ czuła potrzebę buntowania się im. Uległość wobec ojca tworzyła w niej buntownika, który niszczył mężczyzn w jej życiu. Inaczej było z Perseusem. Jego nie chciała niszczyć, wręcz chciała go przy sobie trzymać, a bała się, że nie będzie w stanie. Bała się, że ktoś rzucił na nią klątwę, przez którą nie będzie mogła nigdy mieć normalnej rodziny. Zazdrościła jej bratu, że mu się udało, a ona musiała dwa razy dopuścić się morderstwa, aby przetrwać, aby dość do tego momentu w życiu, w którym znajdowała się teraz.
Również powędrowała wzrokiem w kierunku rozsypanych kwiatów i cicho parsknęła czując jak ulga wkrada się do jej ramion i rozluźniając je pod dotykiem Blacka.
– Są… piękne…? – zakryła usta, aby zasłonić swoje rozbawienie, w końcu się postarał, ale jednocześnie nie musiałby nic takiego robić jakby przeniósł się tuż za nią parę godzin temu.
Zmarszczyła brwi widząc jego niepewność i zmieszanie. Czyżby próbował ją oszukać? Czyżby próbował ukryć przed nią prawdę? O niej, nie może tak być. Zmrużyła oczy patrząc na niego uważnie. Nie była głupia, ale jednocześnie nie chciała niszczyć tej miłej chwili swoją podejrzliwością i poczuciem braku zaufania. W końcu znali się krótko, mało dobrze, w dodatku nie byli do końca w określonym związku. Mógł mieć swoje życie. Jeszcze nie tak dawno temu był w związku małżeńskim. Skinęła głową na jego słowa, widziała jak ciężko było mu wstać, ale nie skomentowała tego. Nie chciała godzić w jego męskość, bo póki co był najbardziej odpowiednim mężczyzną w jej życiu, więc nie chciała tworzyć nieporozumień, kłótni, żali, podejrzliwości. I tak wyciągnie z niego, co się działo i gdzie był.
Podniosła się i zaczęła się osuszać z wody podanym przez Perseusa ręcznikiem. Wyszła z wody na delikatnie mokre kafelki i podeszła do niego ubierając bez słowa jego ręcznik.
– Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko? – zapytała niepewnie owijając się jedwabiem i susząc do końca włosy.