Oh, tak rodzice lubili narzucać swoja definicję szczęścia i powinności dzieciom. Nie mogła mieć im tego za złe, ponieważ zdawała sobie sprawę, że tak ich wychowano, ale dlaczego sama nie chciała się temu poddać? Co zmieniło się w jej postrzeganiu świata? Czy jak będzie miała swoje dzieci to im też będzie chciała zaaranżować małżeństwo? Na pewno wyjdzie jej to lepiej niż jej ojcu, ale sam fakt, czy będzie chciała tak bardzo ingerować w ich decyzje? Czy jednak stanie się tym rodzajem rodzica, co jest obojętny na życie swoich dzieci? Nie potrafiła o tym myśleć. Jej brat był dobrym ojcem, przynajmniej tak to widziała, gdy te jego bachorki leciały do niego, gdy pojawiał się w domu. Czasami sama myślała o tym, aby mieć dziecko, ale z drugiej strony przerażał ją poród. Żona Augustusa opowiadała, że nie było to dobre doświadczenie, ani przyjemne, ale jednak zrobiła to, aż trzy razy.
– Nie lubię, gdy się przede mną coś ukrywa, ale też nie zmuszę cię do tego, abyś mi się z tego zwierzył – uniosła lekko ręce, gdy związywał jej szlafrok, a potem odwrócił się do niego i położyła dłonie na jego klatce piersiowej zadzierając głowę lekko do góry. Wyglądał dzisiaj jeszcze bardziej jak śmierć niż zwykle. Była cholernie ciekawa, co przeżył, ale nie potrafiła na niego naciskać. Wydawał się być tak kruchy i delikatny w niektórych momentach. Jej twarz niewiele wyrażała, ale nie było w jej oczach strachu, pogardy, ani obawy na jego słabość. Po prostu próbowała budować w sobie zaufanie do niego.
– Nie uratujesz wszystkich, Perseuszu. Nie jesteś bogiem – szepnęła mu w usta i stanęła na palcach, aby musnąć mu usta. Nie rozumiała jego potrzeby ratowania obcego mężczyzny, nie rozumiała jego wyrzutów sumienia spowodowanych śmiercią ghoula, ale nie powiedziała tego głośno. Wiedziała, że nie rozumienie takich rzeczy nie jest postrzegane zbyt dobrze w społeczeństwie, a Vespera miała znieczulicę jeśli chodziło o śmierć. To była naturalna kolej rzeczy, a ona w swoich snach widziała wielu zmarłych, którzy podsuwali jej wizje swojej przeszłości.
Gdy powiedział, że nie chce o tym mówić skinęła tylko głową ze zrozumieniem.
– Położę – odpowiedziała krótko i ruszyła do jego sypialni. Poznała już układ tego miejsca, wiedziała gdzie ma iść. Pozwoliła sobie przejść się po zakamarkach pomieszczeń, które należały do jej kochanka. Wiedziała, że nie zaśnie, wiedziała, że nie będzie w stanie pójść w objęcia Morfeusza bez swoich leków nasennych. Wsunęła się do jego łóżka, a gdy zajął miejsce obok niej przytuliła się niepewnie do jego ramienia. Dawno nie pamiętała kiedy ostatni raz leżała obok mężczyzny, nie pamiętała jak dawno temu przytulała się do kogokolwiek innego niż poduszka. Perseus zmieniał ją i tych zmian okropnie się bała. Obserwowała jego profil, jego nos, policzki i usta. – Jak się zdecydujesz będziesz mógł mi kiedyś pokazać… – szepnęła. Była ciekawa, co nim tak wstrząsnęło i co było tak ważne, że nie był z nią tutaj.