05.11.2022, 02:54 ✶
Otrzymała zaproszenie jako osoba z biura, co jednak spowodowało jedynie stres niż cokolwiek pozytywnego. Z jednej strony, nie wypadało odmawiać, z drugiej, bardzo dobrze wiedziała, że skończy raczej samotnie podpierając ściany. Nie dlatego, że chciała, ale też dlatego, że najpewniej wszyscy przyszli już z jakąś swoją drugą połówką, dlatego wieczór spędzą ze sobą, kiedy ona będzie wstydziła się podejść do kogokolwiek. Ale taki już los, a chciała też jakoś wesprzeć działania Longbottomów swoją obecnością. Nie przypuszczała, aby stać ją było na cokolwiek, co miało ukazać się na miejscu, chyba nawet w ogóle nie miała ochoty na cokolwiek, bo w takich wypadkach znów nie miała przewagi. Niestety, poczuwała się też do sytuacji w której zawitanie na bal, nawet jeżeli miała być nieistotnym i niezbyt ważnym elementem społeczeństwa ale dodawać do liczb zdecydowanie wydawało jej się sensowne, dlatego postanowiła się ostatecznie wybrać na bal. A gdy okazało się, że Alastor idzie, tym bardziej głupio było aby ona się nie zjawiła.
Wyglądała pewnie dość…dziwnie. Czuła się trochę zaniepokojona, a trochę zażenowana, że przychodzi w sukni balowej która należała do jej matki, ta jednak była przechowywana w idealnym stanie, dawno nie noszona i przede wszystkim, była za darmo, co przy jej budżecie wydawało się perfekcyjnym rozwiązaniem. To, że wyglądała z jednej strony nieco tradycyjnie, nieco dziecinnie i nieco uroczo sprawiał, że przełamywało się to drastycznie z jej widokiem w mundurze czy też ubraniach w których pracowało. Włosy również puściła luźno, pozwalając im falami opadać na plecy, we włosy wpinając jedynie drobną ozdobę która stanowiła część kompletu.
Starała się trzymać gdzieś w tyle, czekając cierpliwie aż każdy przed nią podejdzie na przywitanie się z gospodarzami, samej stając też tuż przed nimi, odchrząkając lekko aby spróbować się uśmiechnąć w kierunku Brenny i Erika, kiwając głową w podziękowaniu.
- Witajcie, dziękuję niezmiernie za zaproszenie. Jeżeli jest coś, w czym mogłabym pomóc w trakcie dnia, wystarczy, że mnie zawołacie. – Nie mogła obiecać że od razu przybiegnie, bo mogła znajdować się gdzieś daleko, ale zdecydowanie mogła spróbować. Przechodząc dalej, czekała na znajome twarze, ale pierwszą, która rzuciła się w jej oczy, należała do jej partnera…który postanowił się chyba wycofać, więc tym bardziej podążyła w jego stronę, niemal wpadając na inną kobietę, która chyba też podeszła aby porozmawiać z Moodym.
- Przeszkadzam?
Wyglądała pewnie dość…dziwnie. Czuła się trochę zaniepokojona, a trochę zażenowana, że przychodzi w sukni balowej która należała do jej matki, ta jednak była przechowywana w idealnym stanie, dawno nie noszona i przede wszystkim, była za darmo, co przy jej budżecie wydawało się perfekcyjnym rozwiązaniem. To, że wyglądała z jednej strony nieco tradycyjnie, nieco dziecinnie i nieco uroczo sprawiał, że przełamywało się to drastycznie z jej widokiem w mundurze czy też ubraniach w których pracowało. Włosy również puściła luźno, pozwalając im falami opadać na plecy, we włosy wpinając jedynie drobną ozdobę która stanowiła część kompletu.
Starała się trzymać gdzieś w tyle, czekając cierpliwie aż każdy przed nią podejdzie na przywitanie się z gospodarzami, samej stając też tuż przed nimi, odchrząkając lekko aby spróbować się uśmiechnąć w kierunku Brenny i Erika, kiwając głową w podziękowaniu.
- Witajcie, dziękuję niezmiernie za zaproszenie. Jeżeli jest coś, w czym mogłabym pomóc w trakcie dnia, wystarczy, że mnie zawołacie. – Nie mogła obiecać że od razu przybiegnie, bo mogła znajdować się gdzieś daleko, ale zdecydowanie mogła spróbować. Przechodząc dalej, czekała na znajome twarze, ale pierwszą, która rzuciła się w jej oczy, należała do jej partnera…który postanowił się chyba wycofać, więc tym bardziej podążyła w jego stronę, niemal wpadając na inną kobietę, która chyba też podeszła aby porozmawiać z Moodym.
- Przeszkadzam?