28.07.2023, 17:35 ✶
Xenophiliusowi bardziej chodziło o to, czy nieznajoma nie zrobiła sobie jakiejś krzywdy tym całym upadającym nieszczęściem. Czy tylko skończyło się na drobnych obiciach, które po sobie pozostawią siniaki. Pomógł podnieść się młodej damie, która po wyliczeniu cudów, jakie uniknęła nikomu nie robiąc krzywdy, to jest dziecku i straganowi, było w porządku. Przyjrzał się jej, jakby badał, czy może chodzić i utrzymuje równowagę. Jeszcze nie miał pojęcia, że pech ją spotkał przez wróżbę.
- Nic nie boli? Taki upadek może pozostawić po sobie siniaki.Zapytał z troską i przytrzymał młodą damę, gdyby miała znów się przewrócić albo być potrącona o coś. Nieznajomą jednak bardziej interesował denerwujący tłum i chciała odejść gdzieś w spokojniejszą część festiwalu. Wtedy dowiedział się, że winnym jej dzisiaj pechowego dnia jest wróżba.
- Mijałem stragan z ciasteczkami, ale stwierdziłem, że dzisiaj nie będę próbował tych wróżb.
Wytłumaczył się, jakby miał tutaj inny cel przybycia. Nie skomentował słów o chustce, ale zrobił trochę zdziwioną minę. Tutaj wszystko może się zdarzyć. A że było tłoczno po Beltame, to najprawdopodobniej dlatego, że wielu chce zapomnieć o tym wydarzeniu. Próbują wrócić do codzienności. Nawet, jeżeli ich bliscy przebywają w szpitalu nadal, kurują się w domach, czy spoczywają w grobach.
- Wystarczy mieć oczy dookoła głowy. Na festiwalach zawsze jest tłoczno.
Stwierdził, ale kobieta najwyraźniej miała inne zdanie i nawet w jego obecności, nie chciała przeciskać się przez stragany. Westchnął, ale odwzajemnił uśmiech ruszając za nią w miejsce mniej zatłoczone. Skoro już na siebie spadli, nie zostawi jej samej, w razie gdyby wróżba znów miała zwiastować jej pecha.
Oddalając się od kolorowego miejsca, tętniącego życiem, rozglądał się na różne strony, jakby badał otoczenie. Kiedy zatrzymali się, aby kobieta mogła otrzepać swoje spodnie. Sądząc po jej minie, jak czegoś szukała i nie znalazła, zaniepokoił się nieco.
- Coś zaginęło?
Zapytał, bowiem nie powiedziała wprost, a widział, że szukała czegoś, macając kieszenie, czy raczej swoje schowki w ubraniu.