Ciekawe, czy kiedyś pojawi się pokolenie, któremu uda się zburzyć ten solidny mur naszych przodków, czy będzie pokolenie, które zbuntuje się na tyle skutecznie, że nie będziemy patrzeć na słowa innych, na powinności i oczekiwania naszych rodziców. Ona w końcu też będzie musiała znowu wyjść za mąż, ale kolejna przypadkowa śmierć jej męża raczej w społeczeństwie nie przejdzie. Teraz będzie musiała się poddać tyranowi, którego wybierze jej ojciec, zerwać znajomości z wolnością i przyjemnością jaką było posiadanie kochanka. Nie myślała o tym, ze sam Perseus mógłby zostać jej mężem. Zwykle nie dostrzega się tego, co można mieć w zasięgu ręki.
Drgnęła, gdy zareagował agresywnie, ale nie powiedziała nic, nie cofnęła się, nie zostawiła go, gdy był w stanie rozpadania się. Nie wiedziała czemu, może dlatego, że sama była kiedyś w takim stanie? Może dlatego, że wiedziała jak to jest rozpadać się? Ona już dawno nauczyła się to ukrywać, ale na to wychodzi, że on jeszcze nad takimi rzeczami nie panował. Tak, agresywność w głosie Perseusa była dla niej obca. Nie pasowała do niego i nie chciała, aby kiedykolwiek się tak do niej odnosił, ale próbowała uspokoić swoje myśli i nie oceniać go przez pryzmat tego dnia.
Vespera maiła dwóch mężów i z każdym z nich dzieliła jedno łoże. Nie było do pomyślenia, aby spała bez swojego partnera. Może jakby mieli osobne sypialnie miałaby teraz męża i nie byłoby jej w tym miejscu? Sypiałaby ze swoim mężem wtedy, gdy ona by tego chciała, a nie wtedy, gdy przychodził do domu pijany i udręczony jej lodowatym sercem?
Na jego słowa coś, co miało w piersi i wielu nazywało to sercem drgnęło, zabiło szybciej, a to spowodowało jakąś, dziwną gulę w gardle. Nie rozumiała dlaczego tak zareagowała. Lubiła patrzeć na jego twarz, lubiła czuć jego dłonie, które dotykały jej twarzy i innych zakamarków ciała. Nigdy nie pozwalała sobie na czułości od mężczyzn, bała się, że mogą ją skrzywdzić, a tego nie chciała. Uznawała to za słabość, wolała niszczyć potencjalną miłość, ale Perseusa nie potrafiła odtrącać, nie potrafiła go zgnębić. Miał w sobie aurę spokoju, która zabijała jej bunt.
– Przegrana – szepnęła w zamyśleniu. Oddychała trochę zbyt szybko, ale to dlatego, że nie mogła znieść myślenia o tym. Co ona robiła ze swoim życiem? Dlaczego pozwalała mu przegrywać? Dlaczego pozwalała sobie przegrywać? I dlaczego czuła się taka zmęczona tą walką? – Może pora przestać walczyć? – zapytała cicho patrząc mu w oczy.