Delacour nie miał zbyt wiele do czynienia z magicznymi stworzeniami, prócz Coton de Tuléara jego matki. W Hogwarcie raczej nie pałał zbytnim entuzjazmem do tego przedmiotu, dziedzina magii nieco mu obca i zapomniana. Zatuchmaczona w ciemnym kącie. Co nie znaczyło wcale, że zwierząt nie lubił. Niektóre z nich wprawiały w zachwyt, na inne trzeba było patrzeć z odpowiedniej odległości...
Zatem Kayden cofnął się spokojnie jeszcze o krok. Czerwień łypała na niego złowrogo, ale jak to bywa z wszystkim co niebezpieczne i piękne, trudno oderwać ślepia. Reakcja tego szczególnego abraksana przyciągnęła jego uwagę na nowo, jakby nie bardzo mu się widziało spuszczać z oczu niebezpieczeństwo. Szczególnie, że było to zwierze magiczne. Toteż nie odwrócił się w stronę głosu od razu, bacznie obserwując zachowanie konia, a potem zerknął przelotnie na mówcę, rejestrując jedynie jego spokojną postawę i młody wiek.
- Robią - Skinął lekko głową. Chociaż sam już nie wiem czy pozytywne, czy też nie do końca... - Czasu nie ma... ale ciężko odwrócić wzrok. Szczególnie, kiedy mają tak płonące spojrzenie... - Stwierdził i w końcu przeniósł swoją uwagę na młodzieńca przy wozie, potem na psa, a potem znów na niego. Srebrne oczy skakały po nim jak piłeczki. Wyglądało na to, że obudził się już z tej lekkiej zadumy czy też fascynacji i patrzył trzeźwiejszym spojrzeniem, prostując nieco. - Szukam Laurenta Prevetta... Zgaduję, że to ty? - Powiedział spokojnym głosem o niskiej tonacji, choć pojawiła się w nim nuta uprzejmej ciekawości. Spodziewał się kogoś nieco starszego... Zerknął wokół, ale nie przyuważył nikogo, kto bardziej pasowałby pod rysopis, którego -tak na marginesie- nie dostał. Czas, Kay, czas... Nie ma czasu na pogaduszki... - Potrzebuję przetransportować zaopatrzenie. Eliksiry i medykamenty. - Powiedział prosto z mostu. Wziął się za to, co najtrudniej będzie zdobyć z uwagi na koszta. Nie widziało mu się ogołacanie sklepów z towaru, ale cóż... Muszą sobie z tym jakoś poradzić. Zerknął tylko niespokojnie na abraksany, przeczuwając już co go będzie czekało... wcale mu się to nie podobało. Już na samą myśl o lataniu robiło mu się niedobrze. Na jego przystojnej twarzyczce pojawiła się delikatna niechęć.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)