Wszystko wskazywało na to, że nawet największych tłuków dało się czegoś nauczyć. Może dla Murdocka nie było jeszcze za późno na jakąś karierę naukową? Zastanawiał się nad tym jednak nie zaproponował - jeszcze na Merlina by to mu się spodobało, co byłoby wystarczająco niedorzeczną rzeczą. Ludzie mieli słabe głowy - głównie z faktu na ich mniejszą posturę czy budowę. Nic więc dziwnego, że Greyback był niczym smok na wódkę. Mógł po prostu pozwolić sobie na dużo, dużo więcej alkoholu. Z drugiej strony na każdej imprezie była potrzebna osoba, która mogłaby ogarnąć innych... pech chciał, że to właśnie Murdock robił za taką osobę... na każdej imprezie.
- To prawda. Za niewinność się nie idzie do więźnia - przyznał, zgadzając się ze swoim druhem. To by dopiero był obrót spraw jakby za mówienie "dzień dobry" dostawałoby się kilka lat za kratkami. Czy każda władza zdradzała ludzi? Raczej nie, chociaż starała się jak tylko mogła. Część ministrów rzeczywiście starała się "coś" robić. Ciężko było powiedzieć co dokładnie, więc to było chyba najlepsze określenie na ich rządy - Znam - odparł - No wiesz... To nie brzmi jak kolejny wariat czy inny opętaniec, co uważa się za jakiegoś zbawcę świata. Były pierwsze ataki... To wcale nie wygląda jak kolejna tania podróbka. Oni rzeczywiście działają, coś robią. To nie ma prawa się skończyć na zwykłych gadkach i tego typu rzeczach. Będzie się działo, zobaczysz - westchnął, a moment później sięgnął po papierosa - To może być początek końca. Dużo osób przypłaci to swoim życiem, jestem tego pewien, a mówię z doświadczenia zawodowego. W końcu to nie mój pierwszy rok w brygadzie - zauważył, odpalając papierosa, którym moment później zaczął się rozkoszować.
Borginowi nie umknęło również spojrzenie Greybacka, który zatrzymał się na jego mundurze - Może... Ale na pewno nie będziesz obijał mojej - uniósł kącik ust, odwracając się do swojego służbowego stroju - Bo widzisz... Mam pewną przerwę od ministerstwa - odparł, wstając i podchodząc do szafy - Mógłbyś się zastanawiać gdzie jest Anne, która przecież zawsze była w domu kiedy akurat nie pracowała.. - zamilkł na chwilę, przejeżdżając wolną dłonią po rękawie munduru - Nie żyje, a ja musiałem wziąć dłuższy urlop zdrowotny od tego wszystkiego. Trochę mnie to przytłoczyło... Wiesz za dużo wszystkiego w zbyt krótkim czasie - westchnął ciężko jednak na twarzy nie zagościł żaden grymas smutku, nieszczęścia czy czegoś takiego. Zupełnie jakby śmierć własnej matki nie robiła na nim już prawie żadnego wrażenia - A do tego wszystkiego upierdoliłem egzamin Aurorski... - machnął dłonią na to wszystko i powrócił do stolika - Ale to Ci poopowiadam przy innej okazji... Wracając do głównego tematu... W porównaniu do innych, grupa tego całego Lorda zdaje się podchodzić na poważnie do całości. Mają maski, stroje. Pełne incognito. Bardzo dbają aby żadna informacja o nich nie wyszła na światło dziennie. Teraz to już nawet nie wiesz czy sąsiadką którą mijasz na klatce nie jest jedną z nich... I pomyśl, że to wszystko dopiero się zaczyna - dodał, strzepując dym do popielniczki aby po chwili dolać sobie jak i Murdockowi do szklanki. Wieczór był jeszcze młody, a oni nie skończyli gadać.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972