Uznanie przekazanej przez niego kwoty za szczodrą skłoniło go ku chwili zastanowienia. Dla niego było niewiele, ale właśnie dla kogoś to mogła być to szczodra suma. Dla tej kobiety to faktycznie mogła być szczodra kwota, którą dobrze spożytkuje zgodnie ze swoimi potrzebami. W jego odczuciu te były większe, by te trzydzieści galeonów mogło wystarczyć na długo. Kobieta z pewnością potrafiła oszczędzać. W przeciwieństwie do osoby, która nigdy tak naprawdę nie musiała oszczędzać. Takiej jak on.
— Ufam, że pani dobrze spożytkuje tę kwotę — Odparł jedynie, z delikatnym uśmiechem. Nie była to już jego sprawa, co ta czarownica zrobi w ten sposób pozyskanymi funduszami. Niemniej byłoby mieć miło tę świadomość, że odpowiednio je spożytkowała. Skoro już sięgnął do sakiewki. W tym momencie nawet nie rozważał nic innego jak to że czarownica w ten sposób choć trochę poprawi swój los.
— Doskonale — Wychodził w tym momencie z założenia, że nada się cokolwiek. Nawet magiczny Londyn nie był wystarczająco bezpieczny aby iść z taką gotówką na widoku. Noszona przez kobietę torba będzie musiała wystarczyć w tej sytuacji. To podziękowanie było niezmiernie miłe. W czasie, w którym czarownica, zajmowała się chowaniem tych pieniędzy i kwestią kawy, on dopił do końca lemoniadę. Na szczęście ona nie zdążyła wybuchnąć mu prosto w twarz.
— Cała przyjemność po mojej stronie. Cieszy mnie to. Ja również. Do widzenia — Pożegnał w ten sposób czarownicę. Po opuszczeniu Dziurawego Kotła, podążył wzdłuż Ulicy Pokątnej, zaglądając po drodze do kilku sklepów. W tym do tego ze słodyczami. Ostatecznie wrócił do swojego domu na tej samej ulicy.
Otrzymany dwa dni później list bardzo go zaskoczył. Przez wzgląd na jego treść, zawierającą podziękowanie za przekazanie trzydziestu galeonów i dwóch sykli na cel charytatywny. Przekazana przez niego kwota nie wsparła tej czarownicy, tylko stowarzyszenie praw charłaków. Było to naprawdę zaskakujące. Pokwitowanie było miłym dodatkiem. Podatki obowiązywały również i go. Tak samo jak wszyscy nie lubił ich płacić, ale płacił. Nie skorzysta jednak z tej instrukcji, ponieważ trzydzieści galeonów i dwa sykle to nie jest kwota, której rozdysponowanie musi skontrolować. Robił to zawsze, gdy przekazywana przez niego darowizna miała więcej niż dwa zera.