Przez całą drogę kręciła się niecierpliwie tupiąc nogą w podłogę. Kolano skakało jej, tak samo brew. Pomysł ojca, żeby wydać ją za żonę mężczyźnie, który wręcz nie był jej znany. Najciekawszym w tym wszystkim były zapewnienia ojca, że przecież bedzię dobrze i że to dobre dla biznesu oraz rodziny. Co w tym dobrego niby było? Nic takiego nie widziała albo widzieć nie chciała. Zwyczajnie pogodziła się z faktem, że pół życia zaplanowano już z góry i nie ma możliwości na zrobienie aneksu do umowy. Sprawa się przedawniła.
Nie chciała żadnych sukienek, zresztą, kiedy ona w czymś takim chodziła? Chyba jak miała pięć lat i z siostrą ubierano je jako małe księżniczki. Tylko po to, by za pięć minut całe ubranie było znów brudne i pełne trawy. Niejednokrotnie nowa sukienka trafiała do kosza właśnie z takiego powodu. Teraz zwyczajnie nałożyła na siebie marynarkę, gorset, eleganckie spodnie i nałożyła na włosy olejek. Nie widziała sensu żeby robić coś jeszcze dodatkowego przy swoim wyglądzie. Jednakowoż nie chciała nie pasować do reszty, więc przypudrowała nosek. Zresztą, jako twarz Leroux nie mogła nie zawieść innych... Toteż jej cały strój nie był jakimś pospolitym. Tylko faktycznie dostojnym.
Gdy dotarli z ojcem na miejsce Séraphine otrzepała ojca kilka po jego garniturze i zaczesała mu włosy w tył.
- Nie rozumiem, po co taka impreza na ogłoszenie naszych zaręczyn... Można było to zrobić po cichu - odezwała się w końcu przyglądając się ojcu i krzyżując ręce na klatce piersiowej z lekkim niezadowoleniem na twarzy. To zniesmaczenie trzymało się jej aż do momentu otwarcia przed nimi drzwi do posiadłości Yaxleyów.
- Nie ładnie się spóźniać. Zwłaszcza na takie przyjęcie - René zabrał głos klepiąc córkę po ramieniu, która momentalnie przybrała maskę uśmiechniętej, niewinnej córeczki. Nawet jeśli nie była zadowolona z tego dealu. Coś poszło nie tak podczas dokonywania formalności.
- Bez przesady... To tylko makijaż - nigdy nie wierzyła w takie słówka, ale podziękowała skinieniem głowy z lekkim uśmiechem przyklejonym do twarzy. Przecież nie będzie wredna dla innych - Wiesz może... gdzie mój przyszły mąż? - zapytała niby od niechcenia, ale jednak wolała od razu się z nim zobaczyć, żeby wyjaśnić sobie kilka rzeczy. Chociażby to, żeby nie zakładał, iż Séraphine będzie typową żoną, matką, polką angielką, która będzie do niego wzdychać. Miała swoje cele i obowiązki, których miała zamiar dopełniać i spełniać.
- Bardzo tu pięknie. Rzadko kiedy my takie uroczystości organizujemy, ale nie przyszliśmy bez niczego - starszy mężczyzna o lekkiej siwiźnie wskazał na kufer wypełniony po brzegi rodzinnym winem - Tak, żeby coś wlać do kieliszków gości. No! To gdzie młody Yaxley? Idź, idź słońce, ja tutaj sobie porozmawiam z Gerardem - powiedział ręką tak naprawdę odganiając swoją córkę.
Blondynka wywróciła oczami i z lekkim skinieniem głowy poszła w głąb sali, przyglądając się całemu wystrojowi. Wyglądało to naprawdę zjawiskowo. Ale czy miała zamiar przyznać to od razu? W żadnym wypadku. Stanęła przy oknie, zastanawiając się czemu akurat ją los tak pokarał. Gości jeszcze nie było, brat może się zjawi, może nie. Kuzynka? Miała nadzieję, że ją zobaczy. Bardziej przejmowała się swoim niedoszłym jeszcze mężem. Przejechała palcem wskazującym po dolnej wardze wpatrując się w dal. To przyjęcie było czymś więcej niż tylko możliwością ogłoszenia zaręczyn. No i urodziny Yaxleya. Jak on miał? Theon? Matko przenajświętsza, więcej tych dzikich imion...
![[Obrazek: 18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif]](https://64.media.tumblr.com/d4bab35576fba738e9cf78dd6db5d8fd/6bd161ad1f6bb8b6-9d/s400x600/18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif)
![[Obrazek: 036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif]](https://64.media.tumblr.com/f03ceae5b7f418226c4946734bb00164/6bd161ad1f6bb8b6-3d/s400x600/036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif)
– all my demons reappear –