30.07.2023, 10:20 ✶
- Hmm... - zamruczałem, słysząc jej tłumaczenie. Czy kogoś poznam, przewidzieć przyszłość, aby się nie bać...takie połączenie zaświeciło lampkę ostrzegawczą w mojej głowie. Informacje podane osobno nie byłyby niczym niepokojącym. Chęć poznania miłości życia, ponownego spotkania kogoś bliskiego, strach przed dokonaniem pewnych wyborów czy też niepewność, czy obrana ścieżka jest tą właściwą. Tak, to wszystko osobno było czymś normalnym. Strach przed spotkaniem kogoś, biorąc pod uwagę obecną sytuację na świecie - no, to już nie bardzo. - Boisz się spotkać Voldemorta? - zapytałem, używając przybranego przez niego miana. Znaczna większość czarodziejów bała się chociażby pomyśleć o nim, nazywając go sam-wiesz-kim. Strach, dla jednych siła napędowa, dla innych łańcuch, który nie pozwala się ruszyć. Czy byłem odważny? Być może. W moim przypadku nie kierowałem się odwagą, a bardziej umysłem. To był kolejny szaleniec w dziejach historii, a nie przypominam sobie, by czyjaś godność wzbudzała tak wielki strach i obrzydzenie jak jego. - W takim przypadku problem jest jeszcze większy. Jeśli w przepowiedni wyjdzie, że się z nim spotkasz, to zaczniesz robić wszystko, by do tego nie doszło. A nici losu są tak kapryśnie, że będą to czynności, które odniosą odwrotny skutek i przypieczętują owo spotkanie. - byłem świadom, że brzmię jakbym na siłę próbował dziewczynę zniechęcić, jednak biorąc pod uwagę moje własne doświadczenie i rzeczy, o których wiedziałem, to byłbym o wiele spokojniejszy, gdyby nie zaprzątały mojej głowy. Wszelkie prawdopodobieństwa, przyczyny i czas mojego zgonu to był pikuś przy całej reszcie. - Przyszłaś mnie prosić, żebym przepowiedział Tobie przyszłość? - postanowiłem zapytać, chcąc wiedzieć na czym stoimy.