• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości

[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
30.07.2023, 10:32  ✶  
– Czekają nas ciężkie czasy. Ostatnie dwa lata… to była dopiero przygrywka – powiedziała Brenna cicho. Jeszcze parę dni temu wydawałoby się jej to niemożliwe. Tyle śmierci, tak wiele rozpaczy i strachu. Zniszczone mieszkanie Thomasa, ciało Christie, dom płonący w Dolinie Godryka, Annie musząca porzucić całe swoje życie… różne drobiazgi stawały jej przed oczami, rzeczy, które były straszne, niewyobrażalne, a teraz…
Teraz wiedziała, że to był tylko początek. Prawdziwa eskalacja rozpoczęła się podczas Beltane. A moc, którą zdobył Voldemort, mogła wkrótce ich zalać.
Nie oznaczało to jednak, że Brenna miała zamiar się poddać.
– Przez jakieś pięć minut miałam pomysł, by ubiegać się o posadę OPCM. Na rok, bo po tym czasie pewnie albo sama bym odeszła, albo uległa dziwnemu wypadkowi – przyznała, uśmiechając się do niego, odrobinę krzywo, bo wciąż myślami była przy rozmowie o Beltane, Voldemorcie i śmierciożercach. – Ale uznałam, że nie dałabym rady. Nie tyle uczyć, ile być odpowiedzialną za uczniów dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu. Poza tym, chociaż kocham Hogwart, zbyt wielu ludzi jest po za nim.
Kiedy chodziła do szkoły, w jej murach zawsze był ktoś z jej rodzeństwa – tego prawdziwego, tego prawie prawdziwego (bo ciotecznego lub stryjecznego) albo tego przyszywanego. Miała tam przyjaciół na wyciągnięcie ręki. A teraz? Byliby tylko uczniowie i nauczyciele, a odwiedzić kogoś znajomego czy dom mogłaby w najlepszym wypadku raz w tygodniu w sobotę, kiedy część uczniów była w Hogsmeade.
Poza tym chyba nie umiałaby być taka, jak ci nauczyciele, którzy spędzali w szkole całe życie, oddając je Hogwartowi.
– Dlatego trochę was podziwiam – dokończyła, opuszczając różdżkę. Zrobili chyba oboje już wszystko, co się dało za pomocą magii. Pomieszczenie wyglądało już znacznie lepiej, chociaż miała wrażenie, że aby doprowadzić je do ładu, potrzebowaliby prawdziwego specjalisty. – Hm… wydaje mi się, że zniszczenia nie są takie wielkie i to nie powinno kosztować majątku, ale na twoim miejscu poczekałabym tydzień albo dwa. W tej chwili po wichurze w Dolinie dużo osób przeprowadza szybkie remonty, więc ceny skoczyły w górę.
Ludzie nie chcieli czekać, bo tu mieszkali. Brenna nie chciała mówić tego głośno, ale dom Trelawneyów był tak długo opuszczony, że dwa czy trzy tygodnie nie zrobią różnicy, a Tancred zaoszczędzi, jeśli poczeka.
Brenna rozejrzała się jeszcze raz po wnętrzu, po czym schowała różdżkę z powrotem do kieszeni.
– Muszę się zbierać, zanim wyślą za mną ekipę poszukiwawczą – powiedziała. Zwykle nikogo nie dziwiło, że znikała na długie godziny, ale teraz wszyscy mieli dużo pracy, a w dodatku matka stała się nerwowa. Elisa zdawała się ciągle przeliczać swoje stadko, i upewniać, że nikomu nic nie grozi. – Daj znać, jeżeli wpadniecie znowu do Doliny, ty albo twoje rodzeństwo – poprosiła, skinęła mu głową i ruszyła do wyjścia.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3028), Brenna Longbottom (3012)




Wiadomości w tym wątku
[05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 22.07.2023, 20:25
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 22.07.2023, 21:09
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 22.07.2023, 23:27
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 00:26
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 23.07.2023, 11:47
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 14:38
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 23.07.2023, 19:18
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 24.07.2023, 12:04
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 24.07.2023, 22:25
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 25.07.2023, 14:23
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 25.07.2023, 16:47
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 26.07.2023, 21:51
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 30.07.2023, 02:54
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 10:32
RE: [05.05.1972, okolice domu Trelawneyów] Wiatry przeszłości - przez Bard Beedle - 30.07.2023, 15:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa