Dla arystokraty sztuką było zachować się odpowiednio, będąc nawet w rozmowie z kimś, kto jest pochodzenia mugolskiego lub niższej klasy społecznej. Na tym też budowało się swoją reputację. Jeżeli pragnęło się piąć wyżej w swojej karierze, akceptować trzeba było wiele rzeczy. W rodzinie mogło być inaczej. Nie trzeba się hamować. Co innego przebywając w publicznych miejscach. Dlatego nieokazywanie emocji było także sztuką, wyuczoną niekiedy przez lata, na obserwacji i doświadczeniu osób nas wychowujących. Większość cech sami sobie kształtujemy. Życie w luksusie pozwalało na wiele więcej. Bieda była czymś gorszym, czego żadne z nich nie zechciałoby doświadczyć.
Czytanie mowy ciała także wiele pozwalało zdradzić o osobowości drugiego rozmówcy. Tak też Cynthia odczytała z zachowania Nicholasa, że nie znosił okazywać słabości, przez co ciężko było jej zgadnąć, czy był chory czy faktycznie przepracowanie wpłynęło negatywnie na organizm. Rozmowa o pracy była jakby odwróceniem uwagi na jego stan zdrowotny. Tak samo, jak wielu innych podejmuje się tematu o pogodzie, byle nie o polityce.
- Zmarli jednak zostawiają zagadki i nie często są chętni do udzielenia odpowiedzi na pytania bez odpowiedzi.Stwierdził, zgadzając się także ze słowami Cynthii. W jej przypadku nie ma szans wyciągnąć nic ze zmarłego w rozmowie, ale może pogrzebać w ich wnętrzach podczas badań okoliczności śmierci. Czysto fizyczne badanie. Nicholasa wydział sprawą zajmował się również na etapie zaświatów, duchowym i tego podobnym. A dzięki dodatkowym umiejętnościom wróżbiarstwa czy nekromancji, można było sięgnąć wiedzy dalej.
Krew z nosa przestała na razie cieknąć, ale mężczyzna nie był pewny czy na długo, czy może zapach samego naparu go powstrzymał. Czy może upicie jednego łyka gorącej herbaty tak podziałał? Magia tkwi w roślinach. Wtedy panna Flint wróciła tematem do jego stanu zdrowia, zauważając także, że krew z nosa mi przestała lecieć. Zaoferowała także przygotowywanie takich odpornościowych mieszanek, na wypadek koniecznego pozostawania w pracy po godzinach. Westchnął, odstawiając filiżankę na talerzyk. Dobrze wiedział o czym mówiła, nie kończąc swojej wypowiedzi. Nie spojrzał od razu w jej oczy, a rozważał jej słowa patrząc na naczynie z naparem. Czy to był ten moment, gdzie musiał skorzystać z jej porady, ale wolał wszystko sam robić, nie prosząc się o czyjąś pomoc? Przeklinał w duchu swój słaby organizm, który nawet w szkole ograniczał jego możliwości rozwoju fizycznego.
- Zwykle wyrabiam się czasowo, ale jeżeli jest sprawa wymagająca głębszej analizy, nie chcę zostawiać na dzień kolejny.Odparł i zaczął się zastanawiać nad jej propozycją głębiej. Wydawało się, że się rozumieją. Kobieta dodatkowo znała się na medycynie i ziołach. Pracują na podobnych stanowiskach badając na różnym gruncie zmarłych. Czy mógłby jej zaufać? Bzdura. W tych czasach nie można ufać nikomu i nawet z rodziną trzeba uważać o czym się rozmawia. W ostatnim czasie Nicholas poświęcał dużo czasu na samorozwój i udział w organizacjach. Nie miał za bardzo czasu na myślenie o założeniu rodziny, skoro miał dwóch braci. Lata przybywały, więc już sam stwierdził, że czas poszukać sobie żony i spełnić swój obowiązek. Nawet jeżeli taka kolej rzeczy mu nie odpowiadała.
- Jedna taka filiżanka nie poprawi mojego stanu zdrowia od razu, ale jeżeli pomoże lepiej pracować i wzmocni mój organizm, to mógłbym się zgodzić. Czy to propozycja jednostronna, czy oczekujesz czegoś w zamian?
Zaryzykował i zapytał. Różni ludzie, różnie pochodzą do sprawy. Jedni mogą z dobrego serca pomagać, inni chcą coś za coś. Nicholas nie byłby sobą, gdyby nie zapytał o układ. Dla niego nic nie jest dawane za darmo.