Mężczyzna poniekąd mógł czuć się trochę winny temu, że na nią wpadł i mógł doprowadzić do poważnego uszczerbku na jej życiu i zdrowiu. Nie widział, że przed nią jakieś dziecko wpadło pod nogi i próbowała wyhamować, robiąc dość interesujące salto, manewrując tak, aby nie uszkodzić za bardzo najbliższego straganu. Być może to też dlatego, czarodziej postanowił dotrzymać jej towarzystwa na część, jeżeli nie resztę festiwalu. Przyglądając się, dostrzegł pewne blizny, pomyślawszy, że kobieta nie ma jakość szczęśliwego życia.
Kobieta wyjaśniła w swojej teorii, dlaczego oczy dookoła głowy nie pomogą, zwalając winę na nieodpowiednie ustawienie straganów, jakby ktoś celowo taki układ wymyślił, lub jak dopowiedziała, postawił nielegalnie. Jakby czarodzieje sami się wprosili ze swoim towarem. Według Xenophiliusa, organizator imprezy wie co robi i raczej nielegalnym by nie pozwolił tutaj oferować usług czy sprzedawać towar. Słowa o dziecku, Xenio wziął chyba zbyt dosłownie, gdyż spojrzał pod swoje nogi, ale tam dziecka żadnego nie było. Złapał jednak, że tamten wypadek jej upadkiem, mógł być spowodowany właśnie tym dzieckiem. Wróżba, pech aż westchnął.
- To festiwal. Jestem przekonany że nikt tam nie jest nielegalnie. Zwykła nieostrożność albo przestawiony stragan mogły być wynikiem tego nieszczęśliwego wypadku.Nie chciał dodawać, że mogło to też być związane z pechową wróżbą, aby nie zdenerwować czasem kobiety. Te bywały czasami nieobliczalne. Uśmiechnął się nawet do niej życzliwie, jakby chciał uspokoić, że wcale nie musi to być wina ciasteczka z wróżbą. A dzieci to jak wiemy, potrafią nie patrzeć gdzie biegną przed siebie.
Mając przed nosem karteczkę z wróżbą, jego usta wyglądały jak jedna pozioma kreska. Kobieta wciąż pewna była, że wróżba zepsuła jej dzisiejszy dzień i będzie to się mogło ciągnąć do końca dnia. Uniósł otwarte dłonie na wysokości swojej klatki piersiowej, jakby chciał ją uspokoić.
- Może bezpieczniej będzie, jeżeli będę Pani towarzyszyć? Poniekąd to też z mojej winy straciła Pani równowagę.
Podrapał się po tyle głowy, patrząc na nią przepraszająco, ale z uśmiechem. Tak chciał wytłumaczyć ten niekontrolowany incydent z dzieckiem, którego kobieta doświadczyła.
- Z drugiej strony, można odczytać to jako ostrzeżenie. Niekoniecznie jako złośliwość losu.
Wyjaśnił jej swoją teorię odczytując zapis i rysunek na karteczce.
Gdyby pewnie tak nie stali i nie rozmawiali a spacerowali, nie stałoby się nic więcej. Chciał jej zaoferować pomoc z poszukaniem sakiewki, ale nagle ni stąd, ni zowąd, wodospad wody spadł prosto na kobietę, co sprawiło, że Xenio zrobił oczy ze zdziwienia. Uniósł głowę wyżej, dostrzegając winnego, który po opróżnieniu miski czy wiadra, zamknął skrzydła. Wrócił spojrzeniem na rozmówczynię, po czym podszedł bliżej, dotknął jej dłoni, w której trzymała różdżkę i powoli opuszczał jej kończynę w dół. Żeby czasem nie zrobiła nikomu innemu krzywdy, bądź sobie. Kto wie, czy rzeczywiście wróżba na dzień dzisiejszy dla niej jest prawdziwa, że nawet różdżka może ją zdradzić.
- Może… Odpuść sobie dzisiaj czarowanie.
Zaproponował z lekkim uśmiechem wyrozumiałości i wsparcia. Zdjął swoją szatę i narzucił ją na jej plecy, aby nie przeziębiła się. Na sobie miał seledynową koszulę bez rękawów ze złoto obszytymi brzegami. Używając swojej zdolności używania magii bezróżdżkowej, zrobił charakterystyczny gest dłoni, jakby lekkie machnięcie i użył niewerbalnego zaklęcia osuszania.