• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń

[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
30.07.2023, 12:49  ✶  
- Och, oczywiście, że to festiwal. Ale właśnie o to chodzi. Zwykle, by na takim się wystawić, potrzebujesz pozwolenia oraz odpowiedniej opłaty. I większość sprzedawców je ma. Ale są osoby, które korzystają z tego, ile jest osób, i że to rzadko jest sprawdzane, i po prostu rozstawiają niewielkie stragany obok, sprzedając na przykład kwiaty z ogródka i tak dalej. Bez zgody, bez opłaty dla organizatorów. I zwykle to nie jest prawdziwy problem, ale dziś jakoś zrobiło się ich więcej – wyjaśniła Brenna. I była wściekle pewna, że gdyby miała na sobie mundur Brygadzistki, ten i ów na jej widok mógłby zgarnąć rzeczy i rzucić się do ucieczki. Zwłaszcza ci ze straganu, na którym leżały rzeczy wyglądające jak nowości Rosierów, a że Brenna miała w szafie jedną szatę z tej kolekcji, była pewna, że to podróbki.
– Obawiam się, że tam, gdzie idę to niemożliwe – stwierdziła, raczej rozbawiona niż rozzłoszczona ideą pojawienia się obok tego kolorowego ptaka w mieszkaniu przy Horyzontalnej dziewczyny, którą miała nadzieję przesłuchać w sprawie Williama Watchera. Zresztą, Brenna wcale nie wierzyła, że to wróżba sama w sobie ściągała jej kłopoty na głowę. W ogóle nie wierzyła w takie wróżby, na pewno nie w ciasteczkach: brała to wszystko raczej za…
-…lub dziwaczny zbieg okoliczności – odparła odnośnie tego ostrzeżenia. – Chyba niezbyt wierzę we wróżby, przynajmniej nie w te z ciasteczek szczęścia.
Gdy Lovegood chciał sięgnąć ku dłoni, w której trzymała różdżkę, Brenna jednak dość stanowczo zablokowała go drugą ręką. Nie agresywnie, nie tak, by zrobić mu krzywdę, ale by uniemożliwić dotknięcie ręki i co za tym idzie różdżki.
Nie miała zamiaru zrobić krzywdy ani temu, kto sprawił jej kąpiel, ani jemu, ani sobie. Ale była Brygadzistką, Longbottomówną i przy okazji członkinią Zakonu. Pakowała się w tarapaty średnio trzy razy w tygodniu, miała lekką paranoję i nigdy nie pozwoliłaby, aby ktoś obcy zyskał tak doskonałą okazję do jej rozbrojenia. I akurat czas reakcji w takich sytuacjach miała całkiem niezły, wyrobiony tymi wszystkimi okazjami, gdy zareagowała za wolno i na przykład zleciała ze schodów albo walnęła o ścianę.
– Bez obaw, nie mam zamiaru nikogo zabijać za to, że skąpał mnie wodą – powiedziała bardzo łagodnie, posyłając mu przy tym uspokajający uśmiech, jakby chciała nieco złagodzić efekt tego, w jaki sposób zareagowała. Sama wsunęła różdżkę z powrotem do kieszeni. Początkowo zamierzała użyć jej, by się osuszyć, ale zdecydowała się na jej schowanie, by przypadkiem go nie straszyć, że ma złe zamiary. – Magia bezróżdżkowa? Nieźle – rzuciła, unosząc lekko brwi, kiedy machnął różdżką i otoczył ją powiew ciepłego powietrza. Może nie doprowadziło ją to do porządku całkiem, ale chociaż marynarka i włosy częściowo wyschły. Brennę naszła myśl, że to już trzeci raz w ciągu miesiąca, gdy wymagała suszenia.
– Dziękuję za pomoc – stwierdziła, po czym gdy już czar zadziałał, zdjęła szatę, by mu ją oddać. – A teraz muszę biec dalej. Dla pana lepiej, żeby moje drobne kłopoty nie stały się jego udziałem, a ja mam tu coś do załatwienia – powiedziała z uśmiechem, zastanawiając się, czy te drobne kłopoty nie zadziałają tak, że te sprawy strasznie się skomplikują. Ale tym bardziej nie chciała wciągać w coś takiego przypadkowego przechodnia.
– Życzę miłego dnia! – dodała, po czym ruszyła do jednej z pobliskich kamienic.
Postać opuszcza sesję


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1958), Xenophilius Lovegood (1523)




Wiadomości w tym wątku
[14.05.72, popołudnie] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 17.07.2023, 23:46
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 23.07.2023, 13:39
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 23.07.2023, 15:05
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 28.07.2023, 17:35
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 29.07.2023, 13:55
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 30.07.2023, 12:30
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 12:49
RE: [14.05.72] Seria niefortunnych zdarzeń - przez Xenophilius Lovegood - 02.08.2023, 23:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa