30.07.2023, 15:51 ✶
Pokiwałem głową, wzdychając ciężko. - Chciałbym, żebyś nie miała racji. - bardziej mruknąłem niż powiedziałem, przymykając oczy. Moje plany i oczekiwania były zupełnie odmienne od tego, co mogło się wydarzyć. Co musiało się wydarzyć. Będzie gorzej, i to znacznie gorzej.
Słysząc o jej planach związanych z nauczaniem uniosłem brew. - Ty wiesz, to był mój pierwszy wybór kiedy składałem podanie. Dyrektor w dość ciekawy sposób mnie od tego odwiódł. Ile to już lat...kiedy to zleciało. - ponownie westchnąłem, tym razem bardziej nad sobą i faktem, jak szybko się starzałem. W tym roku skończyłem trzydzieści dwa lata...zleciało to jak pstryknięciem palca. Dla potężnych czarowników, szczególnie tych bawiących się kamieniem filozoficznym jak Nicolas Flamel, był to ledwo krótki rozdział życia. Nieśmiertelność była bardzo gorącym tematem. Moje zdolności nekromantyczne mogłyby mi pozwolić na wydłużenie życia, ale czy byłem gotowy ponieść cenę swojej duszy? Cenę swoje człowieczeństwa? Co to byłoby za życie w nieżyciu.
- Słuszna uwaga, tak zrobię. - pensja nauczyciela była całkiem pokaźna, na brak galeonów nie mogłem narzekać, a wręcz czasami się łapałem na tym, że nawet nie wiem ile ich mam. Nie oznaczało to jednak, że mam zamiar wydawać je na lewo i na prawo. Wspomóc tych, którym wiodło się gorzej - to już prędzej. - Nie mogę obiecać za rodzeństwo, ale ja dam. - widząc, że kobieta się zbiera, ruszyłem za nią. I tak nie miałem tu nic do roboty, zobaczyłem to, co chciałem. - Przynajmniej pozwól się odprowadzić. Nie chce przy następnych odwiedzinach dostać od Twojej mamy miotłą w głowę. - parsknąłem, chociaż wcale do śmiesznych rzeczy to nie należało. Było to najprawdziwszą prawdą.
Słysząc o jej planach związanych z nauczaniem uniosłem brew. - Ty wiesz, to był mój pierwszy wybór kiedy składałem podanie. Dyrektor w dość ciekawy sposób mnie od tego odwiódł. Ile to już lat...kiedy to zleciało. - ponownie westchnąłem, tym razem bardziej nad sobą i faktem, jak szybko się starzałem. W tym roku skończyłem trzydzieści dwa lata...zleciało to jak pstryknięciem palca. Dla potężnych czarowników, szczególnie tych bawiących się kamieniem filozoficznym jak Nicolas Flamel, był to ledwo krótki rozdział życia. Nieśmiertelność była bardzo gorącym tematem. Moje zdolności nekromantyczne mogłyby mi pozwolić na wydłużenie życia, ale czy byłem gotowy ponieść cenę swojej duszy? Cenę swoje człowieczeństwa? Co to byłoby za życie w nieżyciu.
- Słuszna uwaga, tak zrobię. - pensja nauczyciela była całkiem pokaźna, na brak galeonów nie mogłem narzekać, a wręcz czasami się łapałem na tym, że nawet nie wiem ile ich mam. Nie oznaczało to jednak, że mam zamiar wydawać je na lewo i na prawo. Wspomóc tych, którym wiodło się gorzej - to już prędzej. - Nie mogę obiecać za rodzeństwo, ale ja dam. - widząc, że kobieta się zbiera, ruszyłem za nią. I tak nie miałem tu nic do roboty, zobaczyłem to, co chciałem. - Przynajmniej pozwól się odprowadzić. Nie chce przy następnych odwiedzinach dostać od Twojej mamy miotłą w głowę. - parsknąłem, chociaż wcale do śmiesznych rzeczy to nie należało. Było to najprawdziwszą prawdą.
Koniec sesji