30.07.2023, 21:46 ✶
Lucy była w tym dniu w bardzo złym stanie. Przede wszystkim dlatego, że nie było jej wtedy na Beltane przy ojcu. Chociaż postąpiła zgodnie z rozkazami, nie mogła się pozbyć uczucia, że była jakoś współwinna śmierci ojca. Może gdyby tam wtedy była potoczyłoby się to inaczej. Może mogłaby jakoś wspomóc ojca i teraz by żył? Na to pytanie nie uzyska już nigdy odpowiedzi.
W dniach poprzedzających pogrzeb była raczej nieobecna duchem, chociaż starała się pomóc rodzinie we wszystkich przygotowaniach. Zostały teraz same z siostrą. Dobrze, że Lucy miała Danielle, bo bez niej nie poradziłaby sobie w tych dniach.
Na pogrzeb ubrała się w mundur Aurora. Miała ochotę ubrać się w żałobę, ale była to winna ojcu. Lucy z trudem opanowywała emocje i co chwilę wycierała łzy z oczu. Była wdzięczna wszystkim, którzy przybyli, by pożegnać jej ojca, ale nie mogli tego dnia liczyć na jej uśmiech. Nie rejestrowała słów kapłanki, która zaczęła przemawiać, jednak gdy te smutne słowa do niej doszły znowu zalała się łzami.
Spróbowała się opanować, kiedy zaczął przemawiać Godryk. Nie była w stanie teraz wszystkiego zarejestrować, ale była wdzięczna dziadkowi, że zaczął i że tak uczcił ojca. Następnie, kiedy przemówił Erik, była mu wdzięczna, że dzięki niemu nie musiała iść na pierwszy ogień. Nie chciała tego dnia przemawiać, ale wiedziała, że mimo swoich oporów do publicznych przemów musi to zrobić dla ojca. Kiedy Erik skończył mówić zebrała się w sobie i podeszła do mównicy, ponieważ ustaliły z Danielle, że będzie przemawiać jako pierwsza. Zaczęła rozkładać karteczkę, na której przygotowała sobie krótką przemowę. Spojrzała na zebranych i członków rodziny w pierwszym rzędzie. Zastanowiła się chwilę i położyła karteczkę na blacie. Zaczęła mówić, nie czytając z niej. Chrząknęła i mówiła z zachrypniętym głosem
- Tato, dzisiaj musimy Cię pożegnać, chociaż jako Twoje córki nie myślałyśmy, że nastąpi to tak niespodziewanie… – tutaj zrobiła krótką pauzę i nabrała oddechu. Pomyślała, że nie będzie mówić o tym co wydarzyło się na Beltane. – Dzisiaj chcemy Ci podziękować za te wszystkie lata, kiedy otaczałeś nas opieką i miłością. Kiedy zabrakło mamy byłeś dla nas wszystkim – powiedziała Lucy od serca i przetarła łzy pod oczami. – Zawsze byłeś dla nas wzorem jak należy postępować. A gdy nadeszła ta chwila… Byłeś wierny swojej służbie do końca. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać. Zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Żegnaj tato, do zobaczenia kiedyś. – I chociaż ta przemowa nie była zbyt długa, Lucy ją zakończyła. Powiedziała tyle ile dała rady od serca. Złożyła karteczkę, wróciła na miejsce obok Danielle i znowu zalała się łzami.
W dniach poprzedzających pogrzeb była raczej nieobecna duchem, chociaż starała się pomóc rodzinie we wszystkich przygotowaniach. Zostały teraz same z siostrą. Dobrze, że Lucy miała Danielle, bo bez niej nie poradziłaby sobie w tych dniach.
Na pogrzeb ubrała się w mundur Aurora. Miała ochotę ubrać się w żałobę, ale była to winna ojcu. Lucy z trudem opanowywała emocje i co chwilę wycierała łzy z oczu. Była wdzięczna wszystkim, którzy przybyli, by pożegnać jej ojca, ale nie mogli tego dnia liczyć na jej uśmiech. Nie rejestrowała słów kapłanki, która zaczęła przemawiać, jednak gdy te smutne słowa do niej doszły znowu zalała się łzami.
Spróbowała się opanować, kiedy zaczął przemawiać Godryk. Nie była w stanie teraz wszystkiego zarejestrować, ale była wdzięczna dziadkowi, że zaczął i że tak uczcił ojca. Następnie, kiedy przemówił Erik, była mu wdzięczna, że dzięki niemu nie musiała iść na pierwszy ogień. Nie chciała tego dnia przemawiać, ale wiedziała, że mimo swoich oporów do publicznych przemów musi to zrobić dla ojca. Kiedy Erik skończył mówić zebrała się w sobie i podeszła do mównicy, ponieważ ustaliły z Danielle, że będzie przemawiać jako pierwsza. Zaczęła rozkładać karteczkę, na której przygotowała sobie krótką przemowę. Spojrzała na zebranych i członków rodziny w pierwszym rzędzie. Zastanowiła się chwilę i położyła karteczkę na blacie. Zaczęła mówić, nie czytając z niej. Chrząknęła i mówiła z zachrypniętym głosem
- Tato, dzisiaj musimy Cię pożegnać, chociaż jako Twoje córki nie myślałyśmy, że nastąpi to tak niespodziewanie… – tutaj zrobiła krótką pauzę i nabrała oddechu. Pomyślała, że nie będzie mówić o tym co wydarzyło się na Beltane. – Dzisiaj chcemy Ci podziękować za te wszystkie lata, kiedy otaczałeś nas opieką i miłością. Kiedy zabrakło mamy byłeś dla nas wszystkim – powiedziała Lucy od serca i przetarła łzy pod oczami. – Zawsze byłeś dla nas wzorem jak należy postępować. A gdy nadeszła ta chwila… Byłeś wierny swojej służbie do końca. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać. Zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Żegnaj tato, do zobaczenia kiedyś. – I chociaż ta przemowa nie była zbyt długa, Lucy ją zakończyła. Powiedziała tyle ile dała rady od serca. Złożyła karteczkę, wróciła na miejsce obok Danielle i znowu zalała się łzami.