• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie

[wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
31.07.2023, 12:49  ✶  
Brenna dosyć beztrosko podchodziła do tematyki własnego bezpieczeństwa, z typową dla młodości naiwnością zakładając, że jakoś wszystko będzie dobrze i ze wszystkiego się wyliże. Teraz też zdawała się absolutnie nieprzejęta tym, że sama ma ubłocone ręce, kolana i szkolny mundurek, że po tym, jak przesunęła się w liście, te poprzyczepiały się rękawów i włosów. Istniało duże prawdopodobieństwo, że pomyśli o tym wreszcie za jakieś od pięciu do piętnastu minut, i to nie dlatego, że specjalnie jej zależała, a bo "właściwa prezentacja" (bo przecież jakiś wariat zrobił ją prefektem - zdaniem niektórych dlatego, że i tak stale zajmowała się młodszymi Gryfonami, zdaniem innych, bo opiekunka Domu nie mając kogo wybrać, na ślepo dźgnęła listę różdżką. Ewentualnie dała jej fory, bo Brenna była dobra z transmutacji). Matka nieodmiennie załamywała nad nią ręce, bo ile brat odziedziczył coś z dbałości o wygląd i elegancję po Potterach, to
O ile jednak na to, że mogło coś się jej stać, wzruszyła tylko ramionami, to uwagę na temat tego, że dla innych do niebezpieczne, przyjęła jednak z należycie skruszoną miną. Bo w końcu - się stało, posłała go w błoto, nabiła mu siniaka, uszkodziła trochę notatki. Wobec bezpieczeństwa innych Brenna była nieco mniej lekceważąca niż gdy chodziło o nią. (Chociaż tylko "nieco", potrafiła wciągnąć kuzynkę czy przyjaciela w jakąś aferę.)
- Następnym razem będę ostrożniejsza - przyrzekła solennie. - Mogę ci na przeprosiny dać czekoladową żabę, przepisać notatki, obmyć ziemię u twoich stóp moimi łzami, czy coś tam - dodała.
Komentarz odnośnie dachu był złośliwy. I był też trafny. Sprawił, że Brenna pierwszy raz wyszczerzyła się w uśmiechu. O ile można było jej zarzucać kompletny brak instynktu samozachowawczego, to już nie brak poczucia humoru czy dystansu do siebie.
- Był, ale nawet ja nie jestem tak szalona, by wchodzić na obcy dach nad trzecim piętrem. Poza tym wyszłabym drzwiami, ale wtedy dorwałaby mnie mama – wyjaśniła. – Brenna, Gryffindor, szósty rok. Chociaż reaguję też na Chodząca Katastrofa albo „ta siostra Erika” czy „ta od Mavelle”.
„Ta od Erika” w tym roku słyszała już rzadziej, bo brat – najpopularniejszy uczeń, najpopularniejszy chłopak, najlepszy gracz, i w ogóle wszystko naj, czemu nie możesz być taka jak on, Bren – opuścił Hogwart. „Ta od Mavelle” jeszcze się zdarzało, chociaż również rzadziej niż w przeszłości, głównie dlatego, że Mav była już na siódmym roku, więc jednak większość osób znało je obie.
– Hej, dziewczyny? Wstrętne insynuacje. W wakacje widziałam na Pokątnej kapitana Srok i na jego widok piszczeli głównie chłopcy. Ja się dowiedziałam, że to kapitan Srok, jak spytałam, dlaczego tak piszczą – powiedziała, a kąciki ust znowu drgnęły jej w tłumionym uśmiechu. Ona sama nie to, że zupełnie nie interesowała się quidditchem – była na wszystkich meczach Gryfonów i kojarzyła członków reprezentacji Anglii – ale na bycie wierną fanką brakowało jej już czasu i energii, którą całą wkładała w naukę i dbanie o to, aby każdy krewny i znajomy musiał raz na jakiś czas chować się gdzieś przed jej towarzystwem. Nie wpadła więc w absolutnie oburzenie, jak ktoś może lekceważyć tak wspaniały sport. – Poza tym u nas szukającą i ścigającą są dziewczyny.
Brenna dźwignęła się na nogi i wyciągnęła rękę, gotowa pomóc mu stać. Nie, znów nie oburzyła się na pytanie, co z tobą nie tak. Słyszała je wielokrotnie i zawsze ignorowała. Może była to sprawa charakteru. A może tego, że w domu rodzinnym jej wszystkie zachowania po prostu przyjmowano z względnym spokojem, dzięki czemu ani nie wbiła sobie do głowy, że musi się zmieniać, ani nie popadła w kompleks niższości wobec brata czy kuzynek, mimo tego, że poza rodzinnym domem pewnie każdy to ich uznałby za tych „lepszych”.
– Nic mi o tym nie wiadomo, ale zdaniem Thesa kiedyś musiałam wpaść do kociołka z endorfinami. Może mama faktycznie mnie upuściła? – spytała z rozbawieniem. – Bo nie mam miotły. Rzadko latam. A moja koleżanka niechcący wypuściła złoty znicz i zwiał jej na dach szklarni – wyjaśniła.
Przekrzywiła głowę, kiedy orzekł, że jeśli coś się mu stanie będzie musiała z tym żyć. Zmierzyła go spojrzeniem. Oj, Laurent nie wiedział w co się wpakował.
– Och, to przykre. W takim razie obawiam się, że dokądkolwiek szedłeś, muszę tam iść za tobą, żebyś nie zemdlał gdzieś po drodze i nie umarł od obrażeń. Nie chcę mieć cię na sumieniu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3594), Laurent Prewett (3741)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 29.07.2023, 15:51
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 22:59
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 09:49
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 19:28
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 30.07.2023, 20:41
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 10:34
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 31.07.2023, 12:49
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 14:50
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 31.07.2023, 16:44
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 17:56
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Niespodziewane lądowanie - przez Brenna Longbottom - 31.07.2023, 21:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa