• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta

[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#6
05.11.2022, 16:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.10.2023, 14:15 przez Loretta Lestrange.)  

Była chaotyczna w całej swojej lichej, niepozornej krasie. Uśmiechała się chętnie, tańczyła ochoczo i z równym angażem była gotowa łamać serca i niszczyć – bo posiadała w sobie coś wichrzycielsko destrukcyjnego, co sprawiało, że była w stanie każdy szkopuł obrócić w niwecz. Prawdopodobnie dlatego była tak wylewna, otwarta i ekstrawertyczna – musiała w jakiś sposób odsuwać mętności swojej osobliwej osobowości od wszechogarniającego ognia, który jedynie idąc w ślad za barwną metaforą niszczył ludzi. Niepozorna i nade wszystko nęcąca ciepłem, gotowa była krzywdzić i burzyć, tłamsić i sprowadzać na skraj. Nie była jednak wyrachowana w całej swojej piekielnej grze – uchodziła za ostoję pogody ducha i towarzystwa; postronni jednak mogli wiedzieć, jak diabelską uwerturę skrywa za szerokimi uśmiechami.

Nie była mistrzynią kurtuazji i salonowych grzeczności, choć wychowywana w myśl tourjois pur i brylowania na bankietach, pozostawała rozbrajająco szczera w całej swej drobnej prezencji. Bo jeśli było coś, co niebagatelnie przerastało jej mikrą posturę, była to jej niezawoalowana osobowość.

Uśmiechnęła się więc szeroko, ponownie błyskając białymi zębami o odrobinę nierównych, wysuniętych kłach.

Akty istotnie należały do lwiej części jej dorobku artystycznego, a ukazywanie ludzkiego ciała pod mnogością wyrazów stanowiło jej twórczą łatkę; nie było jednak w jej tworach nic wulgarnego czy zakrawającego o niewysublimowaną erotykę – gust miała dobry, a pojęcie o formie ekspresji bogate, w swej sławie świadoma była faktu, iż każde jej artystyczne posunięcie jest poddawane wnikliwej ocenie i rozmachowi plotek.

– Nie będę zmyślać, że nie miałam łatwiejszego startu ze względu na urodzenie. Domyśla się pan jednak, że familia specjalizująca się w szeroko pojętej medycynie i eliksirach, nie pałała entuzjazmem odnośnie mojej pracy i zainteresowań – rzekła miękko. – Do tej pory jednak mnie nie wydziedziczono – zażartowała, wybuchając salwą krótkiego, perlistego śmiechu.

– Niektórzy mawiają, że artyści są rzemieślnikami. I może dawniej istotnie tak było – odparła, biorąc głębszy wdech powietrza. – Nie chodzi jednak o to. To forma wyrazu jak każda inna i niezależnie od tego, jak bardzo chciałabym odseparować siebie od swoich dzieł – a nie chcę – nigdy nie udałoby się to w pełni. To – wskazała palcem na wciąż schnący obraz – jestem ja.

Nigdy też nie zależało jej na wzniosłości własnych tworów. Za prawdziwie udane dzieło uważała to, które docierało do wszystkich warstw społecznych – był to jedyny aspekt, w którym mieszanej krwi nie uważała za ujmująco gorszą; chciała trafiać do absolutnie każdego odbiorcy.

Spojrzała na niego badawczo, chcąc wyczytać mnogość ekspresji malującej się na jego obliczu, gdy oceniał wzrokiem jeden z obrazów. Uniosła wysoko brwi, oczekując reakcji.

– Dlatego też starałam się, aby oba obrazy były dosyć uniwersalne i nietrudne w odbiorze. Nie możemy zakładać, że każdy, kto zechce wziąć udział w licytacji jest smakoszem wyższej sztuki. Nie są to Narodziny Wenus, ale może się przyjmą – rzekła. – Wspaniale – klasnęła w dłonie – w takim razie chętnie ofiaruję na bal oba obrazy.

Chwilami w końcu odpływała w te przeklęte meandry umysłu, które zaciskały zwolna palce na jej łabędziej szyi. I choć tłamsiła w sobie to okrutnie długo, tak długo przybierała maskę niewinnej trzpiotki, że aż weszło jej to w krew. Zamiast tego więc, uśmiechnęła się nienagannie, roziskrzone spojrzenie moszcząc w obliczu Erika. Obrazy. Sztuka. To teraz się liczyło, to było wartością autoteliczną.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2151), Loretta Lestrange (1502)




Wiadomości w tym wątku
[07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 22.10.2022, 19:18
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 23.10.2022, 10:15
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 23.10.2022, 15:26
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 23.10.2022, 17:10
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 24.10.2022, 15:39
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Loretta Lestrange - 05.11.2022, 16:40
RE: [07.03.1972r.] Mieszkanie Loretty || Erik & Loretta - przez Erik Longbottom - 05.11.2022, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa