• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden

[02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#20
02.08.2023, 14:55  ✶  

Laurent naprawdę kochał kwiaty. Miał do nich rękę i kochał je. Delikatne płatki kwiatów w różnych kolorach, różnych kształtach, tworzyły poezję życia. Cud kreacji. Wdzięczyły się do słońca i uśmiechały jak żaden inny człowiek. Anielsko. Aniołowie w niebie też nie byli na tyle wolni, żeby wszystko to pieprzyć. Czy jeśli zakochasz się w kwiatach - nie staniesz się ich niewolnikiem? Jeśli pokocha cię anioł - nie dasz się wpędzić w pułapkę skrzydeł? Laurent kochał kwiaty i kochał bajanie o istotach, które na swoich skrzydłach mogły wędrować wszędzie. Mimo tego rozumiał, jak trudna była sztuka latania. Wiatr smagał, pogoda nie oszczędzała, a przed burzą zawsze musisz dolecieć do gniazda. Nawet ptaki nie były w tym świecie wolne. Więc kiedy niby mieliby wolnymi być ludzie? No kiedy, Kayden.

- Rozumiem. - Przytaknął, dając też znać, że nie trzeba mu tego powtarzać, zdecydowanie dotarło za pierwszym razem. - Konfrontuję jedynie tę teorię z moim własnym... chyba sceptycznym podejściem. Bardzo możliwe, że to sceptycyzm. - Poniekąd, można powiedzieć, że usprawiedliwił siebie, swoje twierdzenie, być może błędne. Ale nie wahał się potwierdzić, że właśnie takie miał. Nie zgrywał głupa, że tak, tak, dokładnie tak samo myśli, nie kłócił się, że nie, to on ma rację, ani nie próbował przepchnąć swojej wizji jako tej jedynej słusznej. Nie. Z ciekawością przyjął zdanie Krukona i gotów był się dopasować do tego nowego zdania. Tylko musiał najpierw sprawdzić, czy to był taki smak, który dobrze komponował się z całością. Taki kwiat, który idealnie pasuje do jego ogrodu. - W żadnym wypadku. Słuchanie pana to czysta przyjemność i uznaję za przywilej możliwość dowiedzenia się czegoś nowego. - Jak to powiedział Michael: ludzie i ich złote usta... Nie wzięło mu się to znikąd, nasłuchał się już wystarczająco Gabriela w swoim życiu. Oczywiście Laurent to troszkę przerysowywał z grzeczności, ale fakt pozostawał taki, że to było dla niego ciekawe i faktycznie słuchał z zainteresowaniem, gotów, mówiąc wprost, uczyć się od... starszego kolegi z Hogwartu, heh. - Nie ma powodu do ubliżania swojej wiedzy. Tylko głupcy nie są gotowi do poszerzania swojej wiedzy. - Taak, tutaj już była lekka złośliwość z jego strony, ale to w kierunku tego, że mógł udać, że tego... hm, zażenowania? To wyglądało jak zażenowanie. Więc: że tego zażenowania nie widział. Rzecz jasna można było też nie posądzać go o taką empatię, żeby czytać malutkie znaki z ludzi, że wyciąganie tego można sobie odpuścić dla lepszego samopoczucia rozmówcy. Tak jak i on nie był do końca pewien, czy rzeczywiście tak było. Sporo tu było zgadywania.

Człowiek w presji, pod traumą, był żałosnym i smutnym widokiem. Może dlatego przez pierwsze chwile Laurent mówił wielkie nic - i tylko patrzył. Chłonął widok człowieka, który wyglądał zupełnie inaczej niż w momencie, kiedy go zobaczył. Upadek. Kayden wcale nie spadł z nieba, a wyglądał, jakby pogubił swoje skrzydła. Tak, zdecydowanie skutecznie przegoniłeś jego nudę, brawo. Może mężczyzna będzie przez następny tydzień nerwowo palił, żeby tylko zabić w sobie nieznośne poczucie tego, co się z nim działo i jak się zaprezentował przed kimś obcym. Brawo. Czekała ich w końcu jeszcze droga powrotna.

- Proszę się nie niepokoić. Zapewniam, że dobrze je wychowałem. - Jego ręka, niczyja inna. Drobna i chuda dłoń Laurenta wytresowała tego silnego, narowistego konia i tego Jurczaka, który wylazł przez okno i szczeknął, a jego głęboki głos poniósł się po ulicy i wystraszył kilku ludzi. - Noga. - Wydał polecenie zwierzęciu, które znów jak w zegarku - okręciło się wokół Laurenta i usiadło tuż przy jego nodze, patrząc na niego pieskimi oczami. Uśmiechnął się do stworzenia, opierając dłoń na jego łbie. - Do zobaczenia. Rozumiem, że wraca pan... ze mną? - Może wolał już nie wracać, albo wolał poszukać innego środka transportu. Ten był chyba najszybszy i pod ręką, ale trauma powodowała, że ludzie woleli rozwiązania wszelakie, byle to jedno ominąć.

Laurent naprawdę lubił swoje pieniądze. I wydawanie ich przychodziło mu czasem z trudem. Szczególnie, kiedy miał teraz je wydać na rzeczy, na które wydawać nie chciał, ale TAK WYPADAŁO. Tak na dobrą sprawę, to przecież pomagać też zgłosił się tylko po to, żeby zrobić dobre wrażenie. Nikt z jego bliskich chyba by mu nie uwierzył, że obudziła się w nim wielce altrusityczna bestia. Ale to nic, to nic. W zasadzie... to dobrze, że pomóc mógł, tak? Aż tak to nie zaboli jego kiesy... a w razie czego w zasadzie... to nie były jego wydatki, więc wystawi rachunek osobie, która się do tego zobowiązała. O! Kiedy szybciutko przyszło mu to do głowy to już z iście anielskim uśmiechem poszedł poczynić zakupy... i poprosić kogoś, żeby to w ogóle doniósł, bo za nic nie ufał swoim rękom. Zbieranie wszystkiego i kręcenie się po ulicy chwilę czasu zajęło. Mimo zapewnień Laurent też wcale nie chciał zostawiać na zbyt długo Abraksanów. Nie było to odpowiedzialne i nie było w porządku względem tych dręczonych przez śmierdzących ludzi zwierząt. Dlatego kiedy załatwił tą swoją, mniejszą część, przeglądając w okularkach. Kiedy Kayden wrócił poukładali wszystko w wozie i zabezpieczyli, a sam Laurent poprosił, żeby może usiadł w środku i miał na to oko... w głowie mając, że pewnie i tak będzie mu tam lepiej niż z przodu, gdzie wszystko widać i wystarczy spojrzeć bardziej w bok i już widzisz... wszystko.

Droga powrotna była już upstrzona większą ciszą. Laurent wziął do siebie obok Jurczaka, żeby ten też nie niepokoił jego pasażera. I była też jeszcze spokojniejsza niż wylot, bo Laurent poinformował Michaela i pozostałe konie, że wiozą rzeczy delikatne, które wymagają odpowiedniego transportu. W końcu wylądowali.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (6694), Laurent Prewett (8283)




Wiadomości w tym wątku
[02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 29.07.2023, 15:29
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 16:11
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 29.07.2023, 17:20
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 19:24
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 29.07.2023, 20:25
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 21:16
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 29.07.2023, 23:37
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 06:59
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 30.07.2023, 11:46
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 12:28
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 30.07.2023, 14:55
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 15:59
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 30.07.2023, 17:31
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 19:13
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 31.07.2023, 11:34
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 12:32
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 01.08.2023, 12:53
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 01.08.2023, 13:31
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 02.08.2023, 12:38
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 02.08.2023, 14:55
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 02.08.2023, 23:16
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Laurent Prewett - 03.08.2023, 13:04
RE: [02.05.1972] Rachunek sumienia | Poranek po wielkiej wichurze | Laurent & Kayden - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 00:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa