02.08.2023, 23:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.12.2023, 16:27 przez Xenophilius Lovegood.)
Xenophilius stał i słuchał, co też kobieta mówiła, na temat prawnego wystawiania się ze stoiskiem podczas festiwalu. Wyglądało na to, że miała naprawdę zły dzień, z powodu tej wylosowanej wróżby. Przykro było słuchać o tym, jak bardzo nie podobało się jej to, że ludzie biedniejsi od pozostali, chcieli w sposób nielegalny coś zarobić, sprzedając to co posiadali. Trzeba umieć takich oddzielać. Biednych od chciwych. Właśnie tak to widział Xenio. Jeżeli wśród tych, co zgodnie z zasadami prawa o wystawianiu stoiska na festiwalu, znaleźli się Ci co ominęli przepisy i sprzedawali coś, aby zarobić na jedzenie, nie powinno się ich dyskryminować. Jakie miała do tego podejście, nie wiedział. Nawet tego, kim była z zawodu. Może po mundurze by rozpoznał. Nie skomentował jej słów, uważając, że nie dostrzega w tym innych aspektów społeczeństwa. Tylko to, aby ukarać. Przykre.
Nieznajoma z imienia, odmówiła także jego towarzystwa, gdzie zaoferował się aby jej towarzyszyć przez resztę dnia, w ramach rekompensaty za upadek. Tych wydarzeń jednak zdawało się być więcej. Stracona sakiewka z monetami oraz oblanie wodą z któregoś piętra. Być może nie należała ona do zbyt cierpliwych osób, a bardziej nerwowych. Chciał więc zapobiec przez nią używania magii, ale odtrąciła jakby jego dłoń, opuszczając swoją, w której trzymała różdżkę. Użyczył swojej szaty i osuszył w miarę możliwości jej ubrania. Zainteresowanie wykazała w momencie, w jakim użył magii, bez różdżki. W odpowiedzi posłał jej serdeczny uśmiech.
Młodej damie było widocznie spieszno do miejsca, do którego nie chciała go zabrać.
- Miłego dnia…
Odparł, ale nie był pewny czy usłyszała. Stał jeszcze przez chwilę, trzymając w dłoniach swoją szatę. Westchnął, lekko zasmucony jej zachowaniem, ale też współczuciem, że przez wróżbę i dziwne przypadki, jej nastrój został zepsuty. Brak jej było cierpliwości i spokoju ducha. Nie będzie zadręczał się jej problemami. Ubrał szatę i wrócił na festiwal. Przeszedł się jeszcze po kilku straganach. Porozmawiał z interesującymi osobami. Kupił kilka potrzebnych mu składników, jak i również dziwacznych ozdób do swojego pokoju. Lubił kolekcjonować najdziwniejsze rzeczy, przedmioty. Wyobraźnia ludzka nie miała granic. A każda stworzona rzecz, przedmiot, posiadały w sobie dar osoby, która je stworzyła. Swoją duszę. Zanim wrócił do siebie, kupił kilka przekąsek dla siebie i swojej narzeczonej.
Nieznajoma z imienia, odmówiła także jego towarzystwa, gdzie zaoferował się aby jej towarzyszyć przez resztę dnia, w ramach rekompensaty za upadek. Tych wydarzeń jednak zdawało się być więcej. Stracona sakiewka z monetami oraz oblanie wodą z któregoś piętra. Być może nie należała ona do zbyt cierpliwych osób, a bardziej nerwowych. Chciał więc zapobiec przez nią używania magii, ale odtrąciła jakby jego dłoń, opuszczając swoją, w której trzymała różdżkę. Użyczył swojej szaty i osuszył w miarę możliwości jej ubrania. Zainteresowanie wykazała w momencie, w jakim użył magii, bez różdżki. W odpowiedzi posłał jej serdeczny uśmiech.
Młodej damie było widocznie spieszno do miejsca, do którego nie chciała go zabrać.
- Miłego dnia…
Odparł, ale nie był pewny czy usłyszała. Stał jeszcze przez chwilę, trzymając w dłoniach swoją szatę. Westchnął, lekko zasmucony jej zachowaniem, ale też współczuciem, że przez wróżbę i dziwne przypadki, jej nastrój został zepsuty. Brak jej było cierpliwości i spokoju ducha. Nie będzie zadręczał się jej problemami. Ubrał szatę i wrócił na festiwal. Przeszedł się jeszcze po kilku straganach. Porozmawiał z interesującymi osobami. Kupił kilka potrzebnych mu składników, jak i również dziwacznych ozdób do swojego pokoju. Lubił kolekcjonować najdziwniejsze rzeczy, przedmioty. Wyobraźnia ludzka nie miała granic. A każda stworzona rzecz, przedmiot, posiadały w sobie dar osoby, która je stworzyła. Swoją duszę. Zanim wrócił do siebie, kupił kilka przekąsek dla siebie i swojej narzeczonej.
Koniec sesji